Lalka dla odważnych
W każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z prywatnych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na zagadnienie polityki jak o przyszłości sklepu..”. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się ludzie sami inni ludzie, te same obyczaje, te same sprzęty, a wręcz te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata.. Wokulski przypatrywał się jej nieustannie. Gościem był też doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Licytacja miała się zacząć za godzinę, więc poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnych wywodów i rozważań Żydów na zagadnienie licytacji. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy trochę się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał intuicyjne plotki w anonimie. Rzecki zrozumiał wówczas, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, żeby tylko się przypodobać Łęckiej. Ignacy był oburzony łatwością, z jaką przyjaciel dał się omotać, nie czując dodatkowo, że się zatraca. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze.
Zgodny chór jednak osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. - Więc ani jedna osoba nie zdecyduje się na próbę?!. Spojrzałem. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. 5 lat po ślubie, by się odmłodzić, pani Małgorzata zaczęła się malować.. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, więc poszedł do lokalu mieszkalnego rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał nawet, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na indywidualne oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła lokalu studentom. W trakcie trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego własnego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). Ta bolesna wiadomość spowodował, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Spod kół wyciągnął go dróżnik Wysocki, brat furmana, któremu kiedyś pomógł (na jego prośbę kolejarza przeniesiono z Częstochowy do Skierniewic). Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki.
[41209] [41210] [41211] [41212] [41213] [41214] [41215] [41216] [41217] [41218] [41219] [41220] [41221] [41222] [41223] [41224] [41225] [41226] [41227] [41228] [41229] [41230] [41231] [41232] [41233] [41234] [41235] [41236] [41237] [41238] [41239] [41240] [41241] [41242] [41243] [41244] [41245] [41246] [41247] [41248] [41249] [41250] [41251] [41252] [41253] [41254] [41255] [41256] [41257] [41258] [41259] [41260] [41261] [41262] [41263]