901 Stanisław

Lalka dla odważnych

. Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas kilkakrotnie zmieniał właścicieli. Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie intencja dnia. Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. wszystko pamiętaj…”. Również pan Raczek był gotów wziąć go do siebie. Poinformował przyjaciela o spersonalizowanych planach: miał plan rozszerzyć sklep oraz dodatkowo, ażeby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów. Dla niej nie istniała dosłownie siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”..". Uczuć swoich nie nazwałby miłością i ogólnie rzecz biorąc nie był niezbity, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku adekwatny wyraz. W liście pani Meliton donosiła o rychłej licytacji kamienicy Łęckich, na którą największą ochotę ma ich krewna, baronowa Krzeszowska. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie osób.

Była zawiedziona. Łęcka rozprawiała o Rossim, niedocenianym poprzez Warszawiaków wielkim artyście. Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski poprzez lichwiarza Żyda, prócz tego podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. W pamięci utkwił mu szczególnie pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, pierwszy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszystkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska bardzo dobra po dziadku). W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Geist pokazał Wokulskiemu swój wynalazek – metal lżejszy od powietrza, co bardzo zafascynowało bohatera. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. żeby spełnić prośbę przyjaciela i odszukać zaginionego męża kobiety, pojechał do poznanej baronowej, niegdyś interesantki w sprawie pożyczki i zlecił jej odszukanie Stawskiego (płacąc cztery tysiące franków). Po krótkiej chwili przyszła do niej Zasławska, która zachwalała Stanisława, mówiąc, że to wyśmienity i zacny człowiek. Do kobiety docierała w pewnych sytuacjach koncepcja, iż to być może efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że chce „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” oraz Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). W końcu postanowił zrealizować indywidualne długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło jednakże do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Do uszu Rzeckiego dochodziły masowe plotki o miejscu pobytu Wokulskiego. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.

[846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874] [875] [876] [877] [878] [879] [880] [881] [882] [883] [884] [885] [886] [887] [888] [889] [890] [891] [892] [893] [894] [895] [896] [897] [898] [899] [900]