Lalka dla odważnych
Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (nigdy nieużywana). Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim.. wszystko pamiętaj…”. Chciałem w tym momencie wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, wręcz ciężko, bardzo ciężko. To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu swoich funduszy: robił rachunki, odbierał produkty… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Ale gdym oderwał się od interesów, a wręcz gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca. Rozumiesz mnie, Stasiu?. Nie dziw, że pan Tomasz po śmierci wielkiego króla przez dwa miesiące nosił na kapeluszu krepę”. Izabela Łęcka była elegancką kobietą, wychowaną w komfortowych zobowiązaniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć. W Wielką Środę o jedenastej rano panna Izabela z Florentyną pojechały powozem do sklepu Stanisława Wokulskiego. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka oraz dodatkowo pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył w przyszłości w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Wrócił do lokalu mieszkalnego, w którym zastał czekającego Maruszewicza.
Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka preferuje bliżej poznać nowego znajomego. Rozważała, ze gdyby posiadał wspaniała ziemskie, a nie był parweniuszem, wtedy ma możliwość i miałby u niej szanse. Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny. Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. - Ja - odpowiedział jakiś niemal obcy mi głos. Wówczas 1-szy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do aktualnie dnia robi mi przykre złudzenie. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie prezentował się najlepiej. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. W jednym lokalu mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od kilku miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. Rozdział VII, VIII, IX Pamiętnik starego subiekta.
[8782] [8783] [8784] [8785] [8786] [8787] [8788] [8789] [8790] [8791] [8792] [8793] [8794] [8795] [8796] [8797] [8798] [8799] [8800] [8801] [8802] [8803] [8804] [8805] [8806] [8807] [8808] [8809] [8810] [8811] [8812] [8813] [8814] [8815] [8816] [8817] [8818] [8819] [8820] [8821] [8822] [8823] [8824] [8825] [8826] [8827] [8828] [8829] [8830] [8831] [8832] [8833] [8834] [8835] [8836]