Lalka dla odważnych
Byli pośród nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski , a oprócz tego radca Węgrowicz. Przeglądał towary w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy i tym podobne przedmioty), aby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu. Niejednokrotnie wręcz w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" albo "Lewe ramię naprzód - marsz!. Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, nieomalże wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich wymagań”. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią.. Niemniej jednak kupiec - jest pariasem... Odtąd niewiele pamiętał o sklepie i o prywatnych książkach, lecz cały czas szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach lub na odczytach. Gościem był również doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha.
Pewnego dnia dała znać, że Łęcka nazajutrz odwiedzi Łazienki wraz z hrabiną i prezesową, co niewymownie ucieszyło Stacha, ponieważ prezesowa, którą od wielkanocnego spotkania odwiedził już wielokrotnie, darzyła go dużą życzliwością. W końcu i Ignacy musiał pójść, ponieważ Wokulski go poprosił, ażeby w antrakcie spektaklu wręczył aktorowi Rossiemu album z widokami Warszawy. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. Łęcki poinformował, że lekarze zabronili mu wyjazdu do Paryża i zalecili udanie się na wieś. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w wyjątkową opiekę, muszę więc przyznać, że w tym samym momencie zaszumiało mi w głowie, a w wiele minut w przyszłości byłem kompletnie zapity. Milczenie. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Pobyt upływał na rozmowach, przejażdżkach i spacerach. Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że nigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Przez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, całe towarzystwo pojechało na wycieczkę. Do kobiety docierała nierzadko koncepcja, iż to całkiem możliwe, że efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za bardzo dobry dla niej - rozpieszczonej panny. Od czasu do czasu zastanawiał się jednak nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Nie krył własnego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Ta bolesna wiadomość sprawił, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”.
[828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874] [875] [876] [877] [878] [879] [880] [881] [882]