134 Radca

Lalka dla odważnych

Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim.. Gdzież prawda?. ". Ciotka była praczką, a ojciec, chcąc wykorzystać maksymalnie czas, zajmował się klejeniem kopert. Rano częstokroć klientami byli służący albo biedacy. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego.. Podkreślił, iż wszystko robił uczciwie i że jego pieniądze nie są naznaczone oszustwem: „- Nie bój się - ciągnął Wokulski. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Poszła się położyć, ponieważ nie mogła już wysłuchiwać samych pochwał na temat Wokulskiego.)A jak ona rozmawiała ze mną. Dopiero później przyszło mu na pomysł, że on nigdzie i przenigdy jej nie widział, niemniej jednak - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał.

Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w spółkę. Łęcki zaproponował, że odda resztę gotówki pozostałych po spłaceniu długów, ze dystrybucji kamienicy (dwadzieścia %) Wokulskiemu na %. Łęcka zapytała o detale korporacji, do której wszedł jej ojciec. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża. Opowiedziała o liście, który przysłał jej Krzeszowski i szacunku, z jakim wyraża się o jej gościu baron. Łęcki był bardzo zdenerwowany. Izabela dowiedziała się nowych treści o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, ale miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji oraz na nieznaczny kapitał pana Tomasza. Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego również jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem edukacji zaniedbywał obowiązki. Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Nachodziły go pomysłu, aby już nie wracać do Warszawy. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (dosłownie kolejny złoty biznes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Już podczas drogi do majątku spotkał Ochockiego, próżniaka Starskiego z wdową Wąsowską, narzeczoną barona (był świadkiem bardzo czułego powitania narzeczeństwa) oraz rezolutną blondynkę Felicję Janowską. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Olsztynie o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki potraktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze dystrybucji klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Malwersant pojawił się po paru dniach u Stanisława. Tak również się stało.

[79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133]