38778 Przy

Lalka dla odważnych

. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał w tym momencie oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. Po niezbyt długim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Dopiero później przyszło mu na myśl, że on nigdzie i przenigdy jej nie widział, niemniej jednak - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu. Rzecki opisał przyjęcie zorganizowane w Hotelu Europejskim z racji poświęcenia nowego sklepu, w którym udział wzięli bogaci kupcy , a dodatkowo arystokraci. Gościem był także doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. W końcu i Ignacy musiał pójść, ponieważ Wokulski go poprosił, żeby w antrakcie spektaklu wręczył aktorowi Rossiemu album z widokami Warszawy. Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego posiadacza kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec ma możliwość w każdej chwili odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera.

Podczas drogi nie padło ani jedno słowo. Mężczyznaten wmawiał synowi, ażeby nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Spojrzałem. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski.. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Rozdział V Pod jednym dachem. Teraz w takich chwilach był gotowy poświęcić dla niej życie… Kilka dni w późniejszym czasie całe towarzystwo wybrało się zwiedzać ruiny zasławskiego zamku, w okolicach którego, na prośbę prezesowej, miał stanąć nagrobek upamiętniający postać stryja Wokulskiego. Plany Rzeckiego natomiast się nie spełniły: przypadkiem ujrzał Stacha spacerującego pod oknami pałacu księcia, tęsknie spoglądającego w jego okna. Od czasu do czasu zastanawiał się jednakże nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Spod kół wyciągnął go dróżnik Wysocki, brat furmana, któremu kiedyś pomógł (na jego prośbę kolejarza przeniesiono z Częstochowy do Skierniewic). Dając dróżnikowi kilka sturublówek poradził, by na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. Na początku października adwokat Wokulskiego publicznie odczytał jego testament, z którego wynikało, że część majątku przypadała Ochockiemu, Rzeckiemu, pani Stawskiej, jak również Węgiełkowi , a dodatkowo braciom Wysockim.

[38723] [38724] [38725] [38726] [38727] [38728] [38729] [38730] [38731] [38732] [38733] [38734] [38735] [38736] [38737] [38738] [38739] [38740] [38741] [38742] [38743] [38744] [38745] [38746] [38747] [38748] [38749] [38750] [38751] [38752] [38753] [38754] [38755] [38756] [38757] [38758] [38759] [38760] [38761] [38762] [38763] [38764] [38765] [38766] [38767] [38768] [38769] [38770] [38771] [38772] [38773] [38774] [38775] [38776] [38777]