Lalka dla odważnych
Snuli domysły, dlaczego porzucił sklep (na szczęście dobrze prosperujący pod opieką i zarządem przyjaciela „tego wariata” – Ignacego Rzeckiego) i wyjechał na wojnę turecką, biorąc gotówkę po zmarłej żonie. Prawe okno przeznaczone dla galanterii zbytkownych mieściło zazwyczaj jakiś brąz, porcelanową wazę, całą zastawę buduarowego stolika, dokoła których ustawiały się albumy, lichtarze, portmonety, wachlarze, w towarzystwie lasek, parasoli i niezliczonej ilości drobnych a eleganckich przedmiotów.. Chciałem teraz wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Cały sekret polega na tym, żem miał bogatego wspólnika i że kontentowałem się cztery i 5 razy mniejszym profitem niż inni. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, wszyscy przestali ich zapraszać, a wręcz odwiedzać. Izabela przypomniała sobie, iż poznała „tego kupca” wiele dni temu w sklepie. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się też, iż to teraz Stanisław wykupił ich srebra , a ponadto jego weksle.. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Rzecki analizował ostatnie wydarzenia, między innymi fakt, iż przez nowy sklep przewijały się panny, wdowy, swatki, a nawet ojcowie panien na wydaniu – wszyscy oni mięli nadzieję na usidlenie jego przyjaciela, majętnego przedsiębiorcy. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych osób „z tytułami”. Rozdział XIII Wielkopańskie zabawy. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa.
Wokulski za tę zniewagę oraz dodatkowo za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Marianna bardzo mu dziękowała. Wokulski jednak, pomimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego aglomeracje na wystawę - odmówił. Wskutek niepomyślnego obrotu spraw baronowa dostała spazmów i wściekłości. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy trochę się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał zwyczajne plotki w anonimie. Tymczasem z nowiną o powrocie z za granic Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle tylko mając przytomności, aby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. Oglądał paryskie uliczki, kamienice, ludzi, zastanawiając się, dlaczego mieszkańcy stolicy Francji tak bardzo różnią się od Warszawiaków. Nachodziły go pomysłu, żeby już nie wracać do Warszawy. Rozdział VI Lasy, ruiny i czary. Ta opowiedziała mu pewnego dnia o jednej ze swych wizyt u baronowej Krzeszowskiej, która pokazała małej Helence atrakcyjną lalkę należącą niegdyś do jej nieżyjącej córki. Choćby Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to jednak na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego natomiast nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszystkie kobiety. Parę dni w przyszłości lokaj barona oznajmił powrót pana. Wokulski z przyjemnością skorzystał z propozycji, zarezerwował nawet wagon salonowy, lecz jego szczęście popsuł dołączający do wycieczki Kazio Starski (jechał poprzez Karków do Wiednia). Baronowa, której powierzył misję odszukania Ludwika Stawskiego donosiła, iż mężczyznanie żyje.
[18169] [18170] [18171] [18172] [18173] [18174] [18175] [18176] [18177] [18178] [18179] [18180] [18181] [18182] [18183] [18184] [18185] [18186] [18187] [18188] [18189] [18190] [18191] [18192] [18193] [18194] [18195] [18196] [18197] [18198] [18199] [18200] [18201] [18202] [18203] [18204] [18205] [18206] [18207] [18208] [18209] [18210] [18211] [18212] [18213] [18214] [18215] [18216] [18217] [18218] [18219] [18220] [18221] [18222] [18223]