81 Przedmieściu

Lalka dla odważnych

Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, ażeby uczyć się rzemiosła kupieckiego. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, wręcz powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi. Od czasu, gdy dowiedziała się od hrabiny Karolowej o złej sytuacji ojca, o jego bankructwie, długach wekslowych , a oprócz tego licytacji kamienicy była bardzo wystraszona... Skierował prywatne kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Mraczewski skomentował wyjście barona informacją o trwającej przeszło rok wojnie małżeństwa, której powodem jest kamienica Łęckiego (kłócili się, kto posiada ją nabyć), w której mieszkała baronowa. Razem pojechali obejrzeć nowy zakup posiadacza sklepu – klacz. Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w kilka dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. Następnego dnia bohater odebrał dwa listy: jeden od pani Meliton, donoszący, jak przeważnie, o planach panny Łęckiej, a drugi od adwokata, zapraszającego go do siebie. Byli zdziwieni przypadkowym spotkaniem, lecz od razu zawiązała się między nimi w dyskusja. Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta. Rozpoczęła się licytacja.

. Wówczas pierwszy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do dzisiaj dnia robi mi przykre wrażenie. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Stach i po tym nieszczęściu milczał, niemniej jednak osowiał jeszcze bardziej. Ignacy wspominał, jak w pół roku po śmierci Minclowej, Stach zmarniał w oczach.. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych poprzez atrakcyjną Stawską. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. W procesie, do którego doszło i który został połączony z innym przeciwko studentom (baronowa wytoczyła im sprawę za niepłacenie czynszu, co zbytnio ich nie zmartwiło i nie ukróciło żartów), Stanisław udowodnił, że przedmiot sporu został zakupiony w jego sklepie. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się poprzez okno. Rozdział XIII Czas ucieka, wieczność pozostaje. Fakt przyjęcia oświadczyn poprzez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia genialna innym”. Pomimo preferuje usłyszał prawdę o sobie: według ukochanej, choć był już stary, to jednakże na męża się nadawał… Podczas rozmowy Wokulski dowiedział się o zgubieniu przez narzeczoną medalionu z próbką metalu z pracowni Geista (ofiarowując podarunek, bohater w imię miłości wyrzekał się sławy, ten dar miał wartość symboliczną) w niedwuznacznej sytuacji z kuzynem. Oglądał reprodukcje malarstwa oraz rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista. To skłoniło go do wygłoszenia zdania na zagadnienie upadłej arystokracji, polskim społeczeństwie pozbawionym inteligencji oraz dodatkowo sile żydowskiego narodu.

[26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80]