Lalka dla odważnych
W prawie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z własnych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. Prawe okno przeznaczone dla galanterii zbytkownych mieściło przeważnie jakiś brąz, porcelanową wazę, całą zastawę buduarowego stolika, dokoła których ustawiały się albumy, lichtarze, portmonety, wachlarze, w towarzystwie lasek, parasoli i niezliczonej ilości drobnych a eleganckich przedmiotów. W lewym znowu oknie, napełnionym okazami krawatów, rękawiczek, kaloszy i perfum, miejsce środkowe zajmowały zabawki, w większości poruszające się”.. O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mamusia starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć złotych, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, ile zaoszczędził. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, nawet śmieję się i jestem wesół, a mimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę. Nie zapomniał także o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. Zaczął wypytywać Ignacego o elementy tej wizyty.. Zresztą, mój Boże, któż nam broni mieć na dnie duszy jakiś ideał, o którym myśl osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zapewnić, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie powinno się do najgorszych. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję wszyscy ludzie więc, o ile zgodzisz się, trzy tysiące rubli kredyty na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. W końcu postanowił, że sam pójdzie do sądu w czasie licytacji i tam na prywatne oczy skonfrontuje pogłoski z prawdą.
Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki metodę, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć procent, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści pięć. Machalski powiedział wtedy Rzeckiemu, że Stach zna się na mechanice i zamierza wyjechać do Kijowa na uniwersytet. Młodzieniec coraz w późniejszym czasie wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choćby biedak chował się przed nią na całe dnie. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. W procesie, do którego doszło i który został połączony z innym przeciwko studentom (baronowa wytoczyła im sprawę za niepłacenie czynszu, co zbytnio ich nie zmartwiło i nie ukróciło żartów), Stanisław udowodnił, że przedmiot sporu został zakupiony w jego sklepie. Po namowach starszego przyjaciela, wieczór spędził w towarzystwie pani Stawskiej. Coraz w większości przypadków też słyszała, jak niektóre damy „z towarzystwa” zachwalały bohatera jako dobrą partię na męża (twierdził tak dosłownie sam książę). Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Kobieta dostrzegła w galanteryjnym kupcu wartościowego i silnego mężczyznę, a on w niej anielskie serce. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który spowodował ubóstwianie niegodnej tego kobiety. W końcu postanowił zrealizować osobiste długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło jednakże do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku.Podjął finalną decyzję rezygnacji z prowadzenia firmy do handlu ze Wschodem (mimo starań i próśb księcia, był nieugięty w swym postanowieniu, a kierownictwo powierzył Szlangbaumowi i Szumanowi, co spowodowało, że książę również od niej odstąpił). W trakcie wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on 1szy ja „zbałamucił”). Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.
[813] [814] [815] [816] [817] [818] [819] [820] [821] [822] [823] [824] [825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867]