Lalka dla odważnych
Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku edukacji i wyjechał do Irkucka. Mniej więcej trzynastej codziennie Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji.. ". Rozdział III Pamiętnik starego subiekta Ojciec Rzeckiego w młodości był żołnierzem, a na starość pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. To wszystko przypominało mu spersonalizowane dzieciństwo i młodość, które upłynęły na ciężkiej pracy i nauce. Dopiero później przyszło mu na koncepcja, że on nigdzie i nigdy jej nie widział, ale - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, nieustannie bił się z dręczącymi go myślami. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Po zakończeniu wspomnień, Rzecki zadał sobie wiele pytań odnośnie niebanalnego jak na kupca postępowania Wokulskiego, który kupił powóz i ogromne mieszkanie, zaopiekował się nierządnicą i dał pracę Wysockiemu. Motywował swoją prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej korporacji do handlu ze Wschodem, w trakcie której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Miał zbyt duże plany powiązane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił własne powodzenie w miłości. Wokulski przyjął takie warunki. Choć Oberman miał u niego kapitał wynoszący kilkaset rubli, to jednakże nie zamierzał go zagarnąć (pieniądze zostały przeznaczone na szkołę dla syna).
Marianna bardzo mu dziękowała. Łęcki był bardzo zdenerwowany. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy trochę się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał intuicyjne plotki w anonimie. Starski wyrażał radość z planowanych wspólnych wakacji. Na stacji spotkali doktora Szumana, który oznajmił, że bankrut i próżniak Starski będzie podróżował tym samym pociągiem. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a w późniejszym czasie pracowali w Łodzi). Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych poprzez elegancką Stawską. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Nachodziły go koncepcji, ażeby już nie wracać do Warszawy. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a w tej chwili razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Stanisław obiecał mu pracę w Szczecinie pod warunkiem, że dobrze wykona obecne zlecenie. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „ma możliwość tak, może nie”. Od czasu do czasu zastanawiał się jednakże nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, nadal bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą.
[52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155] [52156] [52157] [52158] [52159] [52160] [52161] [52162] [52163] [52164] [52165] [52166] [52167] [52168] [52169] [52170] [52171] [52172] [52173] [52174] [52175] [52176] [52177] [52178] [52179] [52180] [52181] [52182] [52183] [52184] [52185] [52186] [52187] [52188]