16806 Pewnego

Lalka dla odważnych

Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który przez ten czas wielokrotnie zmieniał właścicieli. O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do własnego miejsca pracy. Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Zaraz dało się zauważyć, iż najlepsze podejście do kontrahentów i dar przekonywania do zakupu produktów miał Mraczewski.. Do lokalu rodziny Rzeckich przychodziło w wielu przypadkach dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (także woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli Ci (dosłownie pan Domański trochę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy”. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdym momencie mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. Wokulski wyznał, iż to dzięki trwającemu konfliktowi zbrojnemu wzbogacił się, a gruntownie dzięki bogatemu wspólnikowi i celnym inwestycjom. Gruba gra?....”. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską.

" Paradne są te wielkie damy; próżniak, szuler, wręcz złodziej, byle miał nazwisko, stanowi dla nich dobre towarzystwo, choćby fizjognomią zamiast ojca przypominał lokaja swej matki.. Uczuć własnych nie nazwałby miłością i w ogóle nie był bezsporny, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku adekwatny wyraz. Wraz z rodziną żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a w tej chwili nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (w tej chwili bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Panie identycznie jak inni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Rozdział II Widziadło. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Poprzednio zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Wkrótce potem Stanisław także opuścił Zasławek. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Wrocławiu o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki traktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Szuman wygłosił też pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał majątkowe zdolności Żydów). To skłoniło go do wygłoszenia zdania na temat upadłej arystokracji, polskim społeczeństwie pozbawionym inteligencji oraz sile żydowskiego narodu.

[16751] [16752] [16753] [16754] [16755] [16756] [16757] [16758] [16759] [16760] [16761] [16762] [16763] [16764] [16765] [16766] [16767] [16768] [16769] [16770] [16771] [16772] [16773] [16774] [16775] [16776] [16777] [16778] [16779] [16780] [16781] [16782] [16783] [16784] [16785] [16786] [16787] [16788] [16789] [16790] [16791] [16792] [16793] [16794] [16795] [16796] [16797] [16798] [16799] [16800] [16801] [16802] [16803] [16804] [16805]