31936 Parę

Lalka dla odważnych

TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Przez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po obecnie dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Około trzynastej dzień w dzień Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego całe zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn.. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. W parę chwil otworzyły się drzwi i stanął w nich Stanisław Wokulski." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Pan Tomasz bywał kiedyś nawet na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego mieszkanie przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska.. W dalszej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Kilku takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber , a ponadto donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele).”. Po dokonanym zakupie podeszła do kantorku, w który pracował właściciel i z wielką pogardą spojrzała na Wokulskiego, pytając o zakupione srebra Łęckich.

Co ja w tej chwili będę robił? czym będę żył?. Po kilku dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Marianna bardzo mu dziękowała. O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył zwłaszcza wysoki procent od powierzonego kapitału. Izabela dowiedziała się nowych informacji o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, niemniej jednak miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji oraz dodatkowo na nieduży kapitał pana Tomasza. A przy tym hrabina odradzała młodszej krewnej wyjazd do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Wino Machalskiego było tak mocne, że aktualnie straciłem przytomność. Od tej pory całkiem zmienił tryb życia(…)”. Minclowa też chodziła zła. Pewnego dnia Staś zupełnie zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas oczekiwania na konie. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną podróż koleją w odwiedziny do chorej.

[31881] [31882] [31883] [31884] [31885] [31886] [31887] [31888] [31889] [31890] [31891] [31892] [31893] [31894] [31895] [31896] [31897] [31898] [31899] [31900] [31901] [31902] [31903] [31904] [31905] [31906] [31907] [31908] [31909] [31910] [31911] [31912] [31913] [31914] [31915] [31916] [31917] [31918] [31919] [31920] [31921] [31922] [31923] [31924] [31925] [31926] [31927] [31928] [31929] [31930] [31931] [31932] [31933] [31934] [31935]