Lalka dla odważnych
Poprzez kilka lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat.. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się wszyscy ludzie sami kobiety i mężczyźni, te same obyczaje, te same sprzęty, a dosłownie te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku lub z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata. Od czasu, gdy dowiedziała się od hrabiny Karolowej o złej sytuacji ojca, o jego bankructwie, długach wekslowych , a ponadto licytacji kamienicy była bardzo wystraszona. Ci interesują się nią, mówią o niej, składają hołdy jej poświęceniu, a znowu stary mąż jest mniej wymagający od męża w średnim wieku. Po lekturze w Łęckiej zrodziła się pogarda i zniecierpliwienie dla poczynań tego człowieka. Oni umieją łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, wręcz – cierpliwie czekać. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się wszyscy różnorakich światów. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasy półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Rzecki analizował ostatnie wydarzenia, między innymi fakt, iż poprzez nowy sklep przewijały się panny, wdowy, swatki, a wręcz ojcowie panien na wydaniu – wszyscy oni mięli nadzieję na usidlenie jego przyjaciela, majętnego przedsiębiorcy. Głowę zaprzątała mu tylko jedna myśl – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną.
Wokulski uświadomił sobie, że widział go poprzednio w towarzystwie Izabeli. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który cały czas ją zaskakiwał. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Była zawiedziona. Łęcki zaproponował, że odda resztę pieniędzy pozostałych po spłaceniu długów, ze sprzedaży kamienicy (dwadzieścia %) Wokulskiemu na procent. Krzeszowska z kolei, gotowa zapłacić cenę siedemdziesięciu tysięcy, była bez ustanku przebijana poprzez Żyda Szlangbauma, który w efekcie nabył budynek za dziewięćdziesiąt tysięcy. Gdy do ojca Izabeli przyszli lekarze na konsylium, ona w przedpokoju czekała na wybawiciela ich rodziny z oburzoną miną. Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) zła miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zazwyczaj, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. nikt?. Spojrzałem. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Udało mu się wręcz nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się przez okno.
[42952] [42953] [42954] [42955] [42956] [42957] [42958] [42959] [42960] [42961] [42962] [42963] [42964] [42965] [42966] [42967] [42968] [42969] [42970] [42971] [42972] [42973] [42974] [42975] [42976] [42977] [42978] [42979] [42980] [42981] [42982] [42983] [42984] [42985] [42986] [42987] [42988] [42989] [42990] [42991] [42992] [42993] [42994] [42995] [42996] [42997] [42998] [42999] [43000] [43001] [43002] [43003] [43004] [43005] [43006]