Lalka dla odważnych
”. Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednakże, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie intencja dnia. W tym samym momencie dało się zauważyć, iż najlepsze podejście do nabywców i dar przekonywania do zakupu produktów miał Mraczewski. Po kilku miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. W tym momencie, gdzieś z ulicy zjawiał się August Katz, zdejmował surdut, kładł fartuch i milcząc stawał między beczką mydła szarego a kolumną ułożoną z cegiełek mydła żółtego. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu. W następnej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Paru takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. W trakcie obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Oni dla własnych celów potrafią poruszyć wszelkie siły ziemskie, jakich my wręcz nie znamy. Oni potrafią łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, nawet – cierpliwie czekać. Skierował prywatne kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. W tym samym czasie Izabela wróciła do domu bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to należy Wokulski, „prosty kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Przed zobaczeniem zwierzęcia Wokulski uregulował jeszcze dług barona u dyrektora stajni za opiekę i schronienie dla konia, prosząc równocześnie, by na wyścigi wyprowadzano go bezimiennie.
Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. Pojedynek został ustalony. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił… Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie. Od tej pory całkiem zmienił tryb życia(…)”. Minclowa także chodziła nie dobra. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle jedynie mając przytomności, ażeby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. Przedtem zapytał pana Klejna, wynajmującego tam lokal, o drogę. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Mamusia lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Wokulski zgodził się na tę propozycję. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Rozdział III Człowiek szczęśliwy z miłości. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas oczekiwania na konie. Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi). Od Ochockiego dowiedział się z kolei o rozejściu barona Dalskiego z żoną Eweliną, czego przyczyną był jej romans z Kazimierzem (baron dosłownie pojedynkował się, ale na szczęście żaden z nich nie zginał) oraz dodatkowo o próbach obalenia testamentu prezesowej poprzez Starskiego, który uciekł za granicę ścigany poprzez wierzycieli. Na początku października adwokat Wokulskiego publicznie odczytał jego testament, z którego wynikało, że część majątku przypadała Ochockiemu, Rzeckiemu, pani Stawskiej, jak i Węgiełkowi , a oprócz tego braciom Wysockim.
[33473] [33474] [33475] [33476] [33477] [33478] [33479] [33480] [33481] [33482] [33483] [33484] [33485] [33486] [33487] [33488] [33489] [33490] [33491] [33492] [33493] [33494] [33495] [33496] [33497] [33498] [33499] [33500] [33501] [33502] [33503] [33504] [33505] [33506] [33507] [33508] [33509] [33510] [33511] [33512] [33513] [33514] [33515] [33516] [33517] [33518] [33519] [33520] [33521] [33522] [33523] [33524] [33525] [33526] [33527]