Lalka dla odważnych
Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Kobiety i mężczyźni zgodzili się na tę propozycję, uradzając przy tym, iż ciotka poślubi pana Raczka..." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, kobiety i mężczyźni przestali ich zapraszać, a nawet odwiedzać. Wokulski był zdziwiony, a jednocześnie rozczarowany tonem jej głosu i pogardą, która z niego biła podczas rozmowy: „Po całorocznej gorączce i tęsknocie przerywanej wybuchami szału skąd naraz ta obojętność? Gdyby można było jakiegoś człowieka nagle przerzucić z balowej sali do lasu albo z dusznego więzienia na chłodne obszerne pole, nie doznałby innych wrażeń ani głębszego zdumienia (.." Paradne są te wielkie damy; próżniak, szuler, wręcz złodziej, byle miał nazwisko, stanowi dla nich dobre towarzystwo, co najmniej fizjognomią zamiast ojca przypominał lokaja swej matki. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, cały czas bił się z dręczącymi go myślami. Wokulski zaproponował jej modyfikację „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Obaj mężczyźni udali się w kierunku Łazienek. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, od razu dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli.
Bohater nie odmówił. Obserwujący oddalającą się parę, hrabina Karolowa i pan Tomasz, komentowali słabość kupca galanteryjnego do pięknej Izabeli. W końcu i Ignacy musiał pójść, ponieważ Wokulski go poprosił, by w antrakcie spektaklu wręczył aktorowi Rossiemu album z widokami Warszawy. Z listu wynikało przy tym, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego właściciela. W przypływie myśli na temat Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (nawet kolejny złoty biznes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, niemniej jednak na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. żeby wesprzeć niewinną i przestraszoną Helenę, główny bohater znalazł dla niej pracę kasjerki w jednym ze osobistych sklepów. Rozdział X Damy i kobiety. Zdenerwowała się jednakże zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. Uświadomił sobie, ze nie może zostawić Warszawy. Nie zainteresował go nawet fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników. Nie miał siły poinformować o ty czekającą na wiadomości Helenę. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum.Z migawkowych i urywkowych zapisów starego subiekta dowiadujemy się o śmierci Ludwika Napoleona w Afryce w 1873 roku, o wyjeździe do Astrachania jego ulubionego subiekta – Lisieckiego, o narastaniu wrogich nastrojów do przejmujących polski handel Żydów oraz o pogarszającym się stanie zdrowia i przygnębieniu autora pamiętnika.
[52456] [52457] [52458] [52459] [52460] [52461] [52462] [52463] [52464] [52465] [52466] [52467] [52468] [52469] [52470] [52471] [52472] [52473] [52474] [52475] [52476] [52477] [52478] [52479] [52480] [52481] [52482] [52483] [52484] [52485] [52486] [52487] [52488] [52489] [52490] [52491] [52492] [52493] [52494] [52495] [52496] [52497] [52498] [52499] [52500] [52501] [52502] [52503] [52504] [52505] [52506] [52507] [52508] [52509] [52510]