45583 Mraczewskiego

Lalka dla odważnych

Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (nigdy nieużywana). Półki uginały się pod ilością luksusowych produktów. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Wszyscy ludzie interesują się nią, mówią o niej, składają hołdy jej poświęceniu, a znowu stary mąż jest mniej wymagający od męża w średnim wieku. Sądzę, że obecnie wygodniej będzie im u mnie, gdy ojciec twój znajduje się w takich kłopotach. W trakcie obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Na jednym z postojów w węgierskiej chacie rozżalony brakiem równości i wolności na świecie Katz popełnił samobójstwo. Jej czas wypełniało organizowanie w swym lokalu mieszkalnego schadzek dla zakochanych. Do spotkania jednakże nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choć była warta siedemdziesiąt). Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wypad do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszystkie koszty wspólnej podróży. Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę w każdej chwili, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy.

W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Minclowa też chodziła nie dobra.. Tak też uczynił. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych poprzez estetyczną Stawską. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na prywatne oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Do Izabeli natomiast żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdej sytuacji kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak de fakto kocha tego drugiego. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom , a ponadto o tym, że Ci śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Choćby Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to natomiast na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednakże nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). Malwersant pojawił się po kilku dniach u Stanisława. Ta bolesna wiadomość spowodował, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi). Bohater przypominał sobie, w jaki metodę dostał się ze Skierniewic do Warszawy.

[45528] [45529] [45530] [45531] [45532] [45533] [45534] [45535] [45536] [45537] [45538] [45539] [45540] [45541] [45542] [45543] [45544] [45545] [45546] [45547] [45548] [45549] [45550] [45551] [45552] [45553] [45554] [45555] [45556] [45557] [45558] [45559] [45560] [45561] [45562] [45563] [45564] [45565] [45566] [45567] [45568] [45569] [45570] [45571] [45572] [45573] [45574] [45575] [45576] [45577] [45578] [45579] [45580] [45581] [45582]