Lalka dla odważnych
. Z domu wychodził rzadko. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdej chwili mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, dosłownie ciężko, bardzo ciężko.”. Po lekturze w Łęckiej zrodziła się pogarda i zniecierpliwienie dla poczynań tego człowieka. Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy." - pytał się w duchu, nie mogąc od niej oczu oderwać. Cały czas jednak myślami był na Starym Mieście i Podwalu. Pewnego dnia dała znać, że Łęcka nazajutrz odwiedzi Łazienki wraz z hrabiną i prezesową, co niewymownie ucieszyło Stacha, ponieważ prezesowa, którą od wielkanocnego spotkania odwiedził już wielokrotnie, darzyła go dużą życzliwością. Pojedynek został ustalony. Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie ludzi. Po śnie, w którym Wokulski opiekował się jej domem, dbał o posag, postanowiła zaprosić go na obiad (żeby wykorzystać jego dobry charakter).
Dopiero po powrocie do lokalu przypomniała sobie, że ma ich odwiedzić Wokulski. Marianna bardzo mu dziękowała. Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a oprócz tego jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (również z mecenasem). Gdy ojciec się położył, zaczęła podejrzewać, iż zbliża się nieuchronnie termin jej zamążpójścia (nie brała pod uwagę Wokulskiego). Tymczasem z nowiną o powrocie z poza granic Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Usiadłem więc z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, aby kto z dotychczasowych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy, i że na to wszyscy umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki. Nowy znajomy opowiedział, że mieszka u prezesowej już dwa miesiące, ponieważ oświadczył się młodziutkiej Ewelinie Janockiej, wnuczce starszej pani. Rozdział IV Wiejskie rozrywki W Zasławku Wokulski zastał całą galerię arystokratycznych typów. Wyjechali na grzybobranie. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Zadłużony na trzydzieści dziewięć tysięcy rubli baron Krzeszowski powrócił do lokalu mieszkalnego z jedną walizką, wiernym służącym Leonem i kucharzem, co spowodowało koniec procesów żony z lokatorami. Fakt przyjęcia oświadczyn przez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia genialna innym”. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną podróż koleją w odwiedziny do chorej. Bohater przypominał sobie, w jaki sposób dostał się ze Skierniewic do Warszawy.
[52115] [52116] [52117] [52118] [52119] [52120] [52121] [52122] [52123] [52124] [52125] [52126] [52127] [52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155] [52156] [52157] [52158] [52159] [52160] [52161] [52162] [52163] [52164] [52165] [52166] [52167] [52168] [52169]