Lalka dla odważnych
TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Nie pozwalał sobie na to jednak zbyt częściej, a jeżeli już już, to momentalnie uciechy, zezłoszczony na chwilę zapomnienia, szybko chował zabawki z powrotem na półki: "Głupstwo handel... Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany poprzez nikogo, wyć z bólu jak pies. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a całość uzupełniały różne ciekawe drobiazgi.. Piętnowana i oskarżana Łęcka próbowała się tłumaczyć, ale do hrabiny żadne argumenty nie trafiały. Poszła się położyć, ponieważ nie mogła już wysłuchiwać samych pochwał na temat Wokulskiego.. Nie uzyskał jednakże od Wokulskiego odpowiedzi. Wokulski zaproponował jej modyfikację „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu.
Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych ludzi „z tytułami”. Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w wiele dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Rzecki w teatrze zauważył również Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną w trakcie gry Rossiego. W swej relacji nie zapomniał zaznaczyć pomocy Stanisława. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Pewnego dnia Staś całkowicie zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Zrobiło mu się żal poznanego arystokraty. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej oraz dodatkowo relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów , a dodatkowo kłócącą się z nimi baronową. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła lokalu mieszkalnego studentom. Wieczorami odwiedzał panią Stawką, poprzez co coraz bardziej widział negatywne cechy Łęckiej (ujawniały się w kontraście z dobrą i prostolinijną naturą pani Heleny). Inni ludzie zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Niepokoił się zachowaniem Wokulskiego, gdyż od Szumana dowiedział się o zerwaniu zaręczyn z Łęcką.
[57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451] [57452] [57453] [57454] [57455] [57456] [57457] [57458] [57459] [57460] [57461] [57462] [57463] [57464] [57465] [57466]