31901 Ludwik

Lalka dla odważnych

Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat. Przez pełne życie był bardzo sprawny i wyprostowany: „Trzymał się prosto jak sztaba, miał nieduże faworyty i wąs do góry; szyję okręcał czarną chustką i nosił srebrny kolczyk w uchu”. Rzecki wspomina, iż sam też został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Rano w znaczącej liczbie przypadków klientami byli służący lub biedacy. Rozdział VI W jaki metodę nowi ludzie pojawiają się nad starymi horyzontami. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o pomoc w wyborze rękawiczek. Co mnie to wreszcie obchodzi; gnijcie sobie w spokoju! Uświadomił sobie, że po rocznej tęsknocie, o której jego ukochana nie miała pojęcia , a ponadto po zdarzeniu, którego był przed momentem uczestnikiem, nie czuł już do niej prawdopodobnie nic ponad obojętność: „No, nigdy bym nie przypuszczał, że mogą istnieć tak cudowne kuracje.. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. Wokulski zaproponował jej zmianę „pracy” (utrzymywała się nierządu) i by nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wtedy on aranżował niby przypadkowe spotkania. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych osób „z tytułami”.

Wiedział, iż te dwie sprawy musi załatwić anonimowo. Obiecała, że już nie zejdzie na złą drogę. Nazajutrz wezwał furmana Wysockiego i zapytał, czy przy jego mieszkaniu nie ma wolnego pokoju do wynajęcia dla uczciwej szwaczki. Następnego dnia bohater odebrał dwa listy: jeden od pani Meliton, donoszący, jak zazwyczaj, o planach panny Łęckiej, a drugi od adwokata, zapraszającego go do siebie. Rano w sklepie pan Ignacy, który 1-szy raz zaspał (po pokazaniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Rzecki zrozumiał wtedy, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, ażeby jedynie się przypodobać Łęckiej. Była przerażona rozmiarem długów. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Podczas drogi baron jak w każdym momencie był zauroczony narzeczoną, Starski znowu miał względy u pani Wąsowskiej, a Ochocki powoził zaprzęgiem i wciąż umizgiwał się do Izabeli. Udało mu się nawet nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszelkie kobiety. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Zaczął w ogromnej liczbie przypadków wychodzić do miasta, a wręcz spotkał się z Wąsowską.

[31846] [31847] [31848] [31849] [31850] [31851] [31852] [31853] [31854] [31855] [31856] [31857] [31858] [31859] [31860] [31861] [31862] [31863] [31864] [31865] [31866] [31867] [31868] [31869] [31870] [31871] [31872] [31873] [31874] [31875] [31876] [31877] [31878] [31879] [31880] [31881] [31882] [31883] [31884] [31885] [31886] [31887] [31888] [31889] [31890] [31891] [31892] [31893] [31894] [31895] [31896] [31897] [31898] [31899] [31900]