Lalka dla odważnych
Około trzynastej codziennie Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. W 1846 roku handel w sklepie nieco osłabł, wówczas to w końcu pełnoprawnym subiektem został Ignacy Rzecki. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, nawet ciężko, bardzo ciężko. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy. Od czasu, gdy dowiedziała się od hrabiny Karolowej o złej sytuacji ojca, o jego bankructwie, długach wekslowych , a oprócz tego licytacji kamienicy była bardzo wystraszona. Sytuacji nie poprawiał fakt, iż hrabina bez przerwy wypominała dziewczynie, iż ta nie wyszła dotychczas za mąż i w ten metodę nie pomogła ojcu: „Marszałek nie jest wprawdzie Adonisem, no - ale.. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się także, iż to aktualnie Stanisław wykupił ich srebra , a oprócz tego jego weksle. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. Gardziła nim, mimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go nie gorzej: „- Nic znasz tych osób [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to niewątpliwie wkradłby się w łaski Izabeli. Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (w szczególności wysokie) będzie otrzymywał co pół roku.
Po opuszczeniu towarzystwa poprzez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Po wejściu do lokalu mieszkalnego bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Stanisław jednakże wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne słowa subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. Adresatka listu była wstrząśnięta jego tekstem. Wtedy 1-wszy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do dziś dnia robi mi przykre złudzenie. Rozdział II Widziadło. Nękany poprzez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Odnawiał dla niej swój mieszkanie, skupywał zagraniczne meble, a wręcz sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Okazało się, że Starski to tonący w długach bankrut, widzący jedyne wybawienie w bogatej narzeczonej. By przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze najczęściej przesiadywał u pięknej Heleny. W procesie, do którego doszło i który został połączony z innym przeciwko studentom (baronowa wytoczyła im sprawę za niepłacenie czynszu, co zbytnio ich nie zmartwiło i nie ukróciło żartów), Stanisław udowodnił, że przedmiot sporu został zakupiony w jego sklepie. Pewnego razu Wokulski spotkałKazimierę Wąsowska. Baronowa Krzeszowska bardzo się zmieniła, czuła się samotna w wielkim mieszkaniu. Wokulski z przyjemnością skorzystał z propozycji, zarezerwował nawet wagon salonowy, lecz jego szczęście popsuł dołączający do wycieczki Kazio Starski (jechał poprzez Karków do Wiednia). Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się posiadaczem w całym tego wyrazu znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. W rozmowie ze starym subiektem młody wynalazca przedstawił indywidualne zdanie o bezczynności arystokracji , a ponadto zapewnił o ogromnym szacunku, którym darzył Wokulskiego.
[11860] [11861] [11862] [11863] [11864] [11865] [11866] [11867] [11868] [11869] [11870] [11871] [11872] [11873] [11874] [11875] [11876] [11877] [11878] [11879] [11880] [11881] [11882] [11883] [11884] [11885] [11886] [11887] [11888] [11889] [11890] [11891] [11892] [11893] [11894] [11895] [11896] [11897] [11898] [11899] [11900] [11901] [11902] [11903] [11904] [11905] [11906] [11907] [11908] [11909] [11910] [11911] [11912] [11913] [11914]