Lalka dla odważnych
Rozpoczął się codzienny ruch w sklepie. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. Dopiero po nim ukazywał się Jan Mincel i ucałowawszy stryja w rękę, stawał za swoim kontuarem, na którym podczas lata łapał muchy, a w zimie kreślił palcem albo pięścią jakieś figury. Wówczas to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych produktów..... Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Olsztynie, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a oprócz tego krążących po kościele ludzi, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Dziewczyna momentalnie wahania zgodziła się i w zaciszu pokoju pana Ignacego opowiedziała nowopoznanemu mężczyźnie historię własnego życia. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wówczas już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer.
Motywował własną prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej firmy do handlu ze Wschodem, w trakcie której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Wrócił do mieszkania, w którym zastał czekającego Maruszewicza. Parę dni przed wyścigiem koni Stanisława odwiedził brytyjski hrabia, poznany na sesji handlowej w książęcym pałacu. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach majątkowych). Na te wyrazu podniecona dama również nabrała chęci do zagranicznego wojażu. Rozmawiali o etykiecie: Stanisław wygłosił opinię, iż nie preferuje być niewolnikiem zasad, gdyż widział towarzystwo, gdzie o nich zapominano. Po opuszczeniu towarzystwa przez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Krzeszowska z kolei, gotowa zapłacić cenę siedemdziesięciu tysięcy, była nieustająco przebijana przez Żyda Szlangbauma, który w efekcie nabył budynek za dziewięćdziesiąt tysięcy. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył zwłaszcza wysoki % od powierzonego kapitału. Minclowa również chodziła nie dobra. Minclowa bardzo kochała męża, oprócz swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym wpływie miłości. Podczas poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. W tym czasie Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha zakupiła dla osobistej córeczki lalkę po priorytetowo niskich kosztach. Po powrocie do domu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Podczas tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wypad do Paryża, do pracowni profesora Geista.
[23443] [23444] [23445] [23446] [23447] [23448] [23449] [23450] [23451] [23452] [23453] [23454] [23455] [23456] [23457] [23458] [23459] [23460] [23461] [23462] [23463] [23464] [23465] [23466] [23467] [23468] [23469] [23470] [23471] [23472] [23473] [23474] [23475] [23476] [23477] [23478] [23479] [23480] [23481] [23482] [23483] [23484] [23485] [23486] [23487] [23488] [23489] [23490] [23491] [23492] [23493] [23494] [23495] [23496] [23497]