Lalka dla odważnych
. Mniej więcej trzynastej codziennie Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Musieli wrócić przed piętnastą.. Franca zazwyczaj sprowadzano do sklepu (…)”. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, nawet ciężko, bardzo ciężko. Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie. Rozdział V Demokratyzacja pana i marzenia panny z towarzystwaTomasz Łęcki zajmował wielkie ośmiopokojowe mieszkanie w ładnej kamienicy. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie. Wspominał pierwsze spotkanie Łęckiej w warszawskim teatrze, będące impulsem do porzucenia naukowych badań przyrodniczych, i usilne zabiegi, aby ją w przyszłości spostrzec: „Siedziała w loży z ojcem i panną Florentyną, ubrana w białą suknię. Motywował własną prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej korporacji do handlu ze Wschodem, podczas której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Rozdział XVII Kiełkowanie rozmaitych zasiewów i złudzeń Powrócił do lokalu wieczorem. W istocie baron nie był chory tylko zły na nachodzących go komorników. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu poprzez komorników należnych im kwot pozostało mu wyłącznie trzydzieści tysięcy.
Minclowa również chodziła kiepska. Podczas podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, żeby przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Z w pewnych sytuacjach przyzwyczaił się do tego „dziwnego” aglomeracje, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a oprócz tego do teatru, kawiarni, muzeów. Nowy znajomy opowiedział, że mieszka u prezesowej już dwa miesiące, ponieważ oświadczył się młodziutkiej Ewelinie Janockiej, wnuczce starszej pani. Rozdział V Pod jednym dachem. Opowiedziała nawet o tym, jak kiedyś kochała się w jego stryju. Przez wiele następnych dni Wokulski dużo czasu spędzał na spacerach i rozmowach z Łęcką. Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na lokalizacja pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Stanisław obiecał mu pracę w Szczecinie pod warunkiem, że dobrze wykona obecne zlecenie. Gdy inni ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszelkie kobiety. Obserwując nagły wyjazd i jeszcze szybszy powrót Stacha, podejrzewał tajemnicze interesy z Suzinem. Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia. Gdy czyniła mu wymówki o sposób, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego ofertę mimo uszu i obwieścił planowany wypad w interesach do Moskwy.
[26152] [26153] [26154] [26155] [26156] [26157] [26158] [26159] [26160] [26161] [26162] [26163] [26164] [26165] [26166] [26167] [26168] [26169] [26170] [26171] [26172] [26173] [26174] [26175] [26176] [26177] [26178] [26179] [26180] [26181] [26182] [26183] [26184] [26185] [26186] [26187] [26188] [26189] [26190] [26191] [26192] [26193] [26194] [26195] [26196] [26197] [26198] [26199] [26200] [26201] [26202] [26203] [26204] [26205] [26206]