Lalka dla odważnych
O dwudziestej zamykano sklep. Lubił w pewnych przypadkach wystawiać na stół sklepowe zabawki, żeby po nakręceniu ich wszystkich jednocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Inni ludzie interesują się nią, mówią o niej, składają hołdy jej poświęceniu, a znowu stary mąż jest mniej wymagający od męża w średnim wieku. Wokulski przypatrywał się jej non stop. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, nieustająco bił się z dręczącymi go myślami. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. Jego bitewną przygodę zakończył upadek węgierskiej twierdzy. Pewnego dnia dała znać, że Łęcka nazajutrz odwiedzi Łazienki wraz z hrabiną i prezesową, co niewymownie ucieszyło Stacha, ponieważ prezesowa, którą od wielkanocnego spotkania odwiedził już wielokrotnie, darzyła go dużą życzliwością. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Łęcki zaproponował, że odda resztę kasy pozostałych po spłaceniu długów, ze dystrybucji kamienicy (dwadzieścia procent) Wokulskiemu na procent.
Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża. Choć Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie. Marianna bardzo mu dziękowała. Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wypad do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszystkie koszty wspólnej podróży. Nagle w czasie rozmowy w salonie pojawił się Starski. Starski wyrażał przyjemność z planowanych wspólnych wakacji. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Po pożegnaniu i deklaracji Juliana o rychłych odwiedzinach, Wokulski wstąpił jeszcze po Węgiełka i razem udali się w kierunku aglomeracje. Kazimiera opowiadała, jak przy łóżku chorej prezesowej czuwał Starski w oczekiwań na pierwsze miejsce w jej testamencie. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi). Na początku czerwca jego obowiązki i pozycję społeczną przejął Henryk Szlangbaum.Z migawkowych i urywkowych zapisów starego subiekta dowiadujemy się o śmierci Ludwika Napoleona w Afryce w 1873 roku, o wyjeździe do Astrachania jego ulubionego subiekta – Lisieckiego, o narastaniu wrogich nastrojów do przejmujących polski handel Żydów oraz o pogarszającym się stanie zdrowia i przygnębieniu autora pamiętnika. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie.
[38364] [38365] [38366] [38367] [38368] [38369] [38370] [38371] [38372] [38373] [38374] [38375] [38376] [38377] [38378] [38379] [38380] [38381] [38382] [38383] [38384] [38385] [38386] [38387] [38388] [38389] [38390] [38391] [38392] [38393] [38394] [38395] [38396] [38397] [38398] [38399] [38400] [38401] [38402] [38403] [38404] [38405] [38406] [38407] [38408] [38409] [38410] [38411] [38412] [38413] [38414] [38415] [38416] [38417] [38418]