Lalka dla odważnych
Zaraz dało się zauważyć, iż najlepsze podejście do klientów i dar przekonywania do zakupu towarów miał Mraczewski. Też ją musieli całować w rękę. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć zł, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, ile zaoszczędził. Gruba gra?.. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią.Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było kilku senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte w przyszłości wydarzeniami politycznymi i podróżami. Prawie każde jej życzenie czy marzenie było spełniane od razu.. Wokulski przypatrywał się jej nieustająco. Nie uzyskał natomiast od Wokulskiego odpowiedzi. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka , a dodatkowo pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył później w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Stanisława Wokulskiego znała od dawna i w pewnej chwili ich znajomości stała się źródłem treści o poczynaniach Izabeli Łęckiej i jej ojca (to od pani Meliton dowiedział się o długach o złej sytuacji). Po paru dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel.
Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Zjawił się o umówionej godzinie. Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do spółki Wokulskiego. Z listu wynikało co więcej, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Nazajutrz Łęcki wysłał do bohatera list z prośbą, żeby przyszedł i uregulował jego długi u Żydów. Kiper cieszył się, że choć jeden subiekt byłby uczony. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. Po uczcie w piwnicy Stach poprzez wiele dni nie pokazał się w mieszkaniu. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. W efekcie nawet jedna osoba nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu też, ponieważ był eks-subiektem”. Czuł się oszukany. Ignacy wspominał, jak w pół roku po śmierci Minclowej, Stach zmarniał w oczach. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1szy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Uświadomił sobie, ze nie ma możliwość zostawić Warszawy. Na początku października adwokat Wokulskiego publicznie odczytał jego testament, z którego wynikało, że część majątku przypadała Ochockiemu, Rzeckiemu, pani Stawskiej, jak również Węgiełkowi oraz braciom Wysockim.
[38735] [38736] [38737] [38738] [38739] [38740] [38741] [38742] [38743] [38744] [38745] [38746] [38747] [38748] [38749] [38750] [38751] [38752] [38753] [38754] [38755] [38756] [38757] [38758] [38759] [38760] [38761] [38762] [38763] [38764] [38765] [38766] [38767] [38768] [38769] [38770] [38771] [38772] [38773] [38774] [38775] [38776] [38777] [38778] [38779] [38780] [38781] [38782] [38783] [38784] [38785] [38786] [38787] [38788] [38789]