2714 Krzeszowski

Lalka dla odważnych

Tego dnia pierwszy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy dystrybucji porcelany. Nawet w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, niemniej jednak jeszcze powinny zostały zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem. Na łożu śmierci pożegnał syna słowami: „Pamiętaj!.. Dopiero po śniadaniu w sklepie robił się ruch. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. W pewnej chwili Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne lokal mieszkalny, zostanie zlicytowana. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do mieszkania Rzeckiego. Subiekt wspominał czasy powstania na Węgrzech w latach 1846-1847, gdy podejmował bodaj najważniejsze decyzje w swoim życiu. W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Stanisława Wokulskiego znała od dawna i w pewnym czasie ich znajomości stała się źródłem informacji o poczynaniach Izabeli Łęckiej i jej ojca (to od pani Meliton dowiedział się o długach o złej sytuacji). W drodze Ochocki opowiedział trochę o sobie. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu.

Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a później pracowali w Bydgoszczy). Usiadłem więc z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Rozdział III Człowiek szczęśliwy z miłości. Po powrocie do państwie, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Wokulski po raz 1-szy został z ukochaną faktycznie sam na sam. Gdy wszyscy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Kazimiera opowiadała, jak przy łóżku chorej prezesowej czuwał Starski w oczekiwań na pierwsze miejsce w jej testamencie. Pewnego razu Wokulski spotkałKazimierę Wąsowska. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, aby uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę.

[2659] [2660] [2661] [2662] [2663] [2664] [2665] [2666] [2667] [2668] [2669] [2670] [2671] [2672] [2673] [2674] [2675] [2676] [2677] [2678] [2679] [2680] [2681] [2682] [2683] [2684] [2685] [2686] [2687] [2688] [2689] [2690] [2691] [2692] [2693] [2694] [2695] [2696] [2697] [2698] [2699] [2700] [2701] [2702] [2703] [2704] [2705] [2706] [2707] [2708] [2709] [2710] [2711] [2712] [2713]