31919 Krzeszowska

Lalka dla odważnych

. Z lokalu wychodził rzadko. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w wielu wypadkach marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie swoją dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. Sądzę, że aktualnie wygodniej będzie im u mnie, gdy ojciec twój znajduje się w takich kłopotach.. Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. Mraczewski skomentował wyjście barona informacją o trwającej przeszło rok wojnie małżeństwa, której powodem jest kamienica Łęckiego (kłócili się, kto ma ją zakupić), w której mieszkała baronowa. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wówczas on aranżował niby przypadkowe spotkania. Gospodarz poprosił, żeby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się wyłącznie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Autorka listu przewidywała dalszy bieg wydarzeń po odkupieniu budynku przez kobietę: by nie popaść w ruinę Izabela, dla bardzo dobra swego i ojca, będzie musiała wyjść za mąż za jakiegoś marszałka czy barona. Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, aby nie stało się zadość zakładowi damy. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. Po krótkiej i rzeczowej rozmowie ustalili warunki: Stanisław zobowiązał się opłacać pokój i sprzęty, póki Marianna nie stanie na nogi i poprosił, aby żona furmana miała na nią oko i w razie problemów, ażeby jej pomogła.

Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, ale nie przez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Mówiła Stasiowi o osobistych uczuciach, lecz spotykała się z obojętnością. Zastali tam także pana Leona i parę innych osób: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież żeby, jeśli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona.. W następnym mieszkaniu, zajmowanym poprzez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Rządca wprowadził go do jeszcze jednego lokalu, w którym wraz z uroczą córką i matką żyła pani Helena Stawska. Podczas podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, ażeby przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. Nachodziły go myśli, by już nie wracać do Warszawy. W liście od Rzeckiego bohater dowiedział się o poznanej przez subiekta pani Stawskiej. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. Arystokratka zapewniła go, iż zachowanie kuzynki na raucie z Molinarim było jedynie odwetem za zainteresowanie Stanisława panią Heleną i podkreśliła, iż Łęcka darzy skrzypka wyłącznie pogardliwym stosunkiem. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że woli „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” oraz Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie.

[31864] [31865] [31866] [31867] [31868] [31869] [31870] [31871] [31872] [31873] [31874] [31875] [31876] [31877] [31878] [31879] [31880] [31881] [31882] [31883] [31884] [31885] [31886] [31887] [31888] [31889] [31890] [31891] [31892] [31893] [31894] [31895] [31896] [31897] [31898] [31899] [31900] [31901] [31902] [31903] [31904] [31905] [31906] [31907] [31908] [31909] [31910] [31911] [31912] [31913] [31914] [31915] [31916] [31917] [31918]