Lalka dla odważnych
Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie własną dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. Po szybkim zrealizowaniu poczęstunku mężczyźni zaczęli rozmawiać o wojnie i o polityce. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, wręcz powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi. Rozumiesz mnie, Stasiu?. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Zrobił wówczas na niej złe złudzenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie... Przed godziną byłem pełen trucizny, a w chwili obecnej jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została jedynie skóra i odzież.. Odtąd mało pamiętał o sklepie i o osobistych książkach, lecz bez przerwy szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach lub na odczytach. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się wszyscy różnych światów.
Poprzez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie nieomalże że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Jej czas wypełniało organizowanie w swym domu schadzek dla zakochanych. Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w dystrybucji budynku. Ten doradził mu natomiast scedowanie licytacji kamienicy staremu Szlaungbaumowi. W pewnym czasie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Wokulski za tę zniewagę , a dodatkowo za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Licytacja miała się rozpocząć za godzinę, więc poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnych wywodów i rozważań Żydów na zagadnienie licytacji. Zaniósł natomiast korespondencję. Podał się za plenipotenta pana Tomasza. Gdy do ojca Izabeli przyszli lekarze na konsylium, ona w przedpokoju czekała na wybawiciela ich rodziny z oburzoną miną. Subiekt odwiózł zmienionego towarzysza na dworzec. Młodzieniec coraz później wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choć biedak chował się przed nią na pełne dnie. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (wręcz kolejny złoty interes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, nadal bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą.
[23433] [23434] [23435] [23436] [23437] [23438] [23439] [23440] [23441] [23442] [23443] [23444] [23445] [23446] [23447] [23448] [23449] [23450] [23451] [23452] [23453] [23454] [23455] [23456] [23457] [23458] [23459] [23460] [23461] [23462] [23463] [23464] [23465] [23466] [23467] [23468] [23469] [23470] [23471] [23472] [23473] [23474] [23475] [23476] [23477] [23478] [23479] [23480] [23481] [23482] [23483] [23484] [23485] [23486] [23487]