Lalka dla odważnych
TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Przez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po dziś dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”.. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę. Nie dziw, że pan Tomasz po śmierci wielkiego króla przez dwa miesiące nosił na kapeluszu krepę”. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się też, iż to właśnie Stanisław wykupił ich srebra oraz dodatkowo jego weksle. Rozdział VII Gołąb wychodzi na spotkanie węża. Przed godziną byłem pełen trucizny, a aktualnie jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została jedynie skóra i odzież. Pan Ignacy otrzymał od Stacha dom przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone poprzez lata przez subiekta bibeloty powiązane z francuskim rodem cesarskim. Rozdział XI Stare marzenia i nowe znajomości. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Wokulski nie odmówił, ale zaproszenie nie zrobiło na nim wrażenia. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał spostrzec swoją klacz. Jego klacz wygrała, a zarobione na zakładach trzysta rubli złożył na ręce hrabiny Karolowej na rzecz ochronki.
Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w idealnym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, ażeby był jego sekundantem podczas pojedynku. W dniu, w którym Wokulski miał przyjść na obiad, panna Izabela wróciła od hrabiny kiepska i rozgniewana. Przed paru laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą może w chwili obecnej też… Teraz przyjechał do Warszawy na występy i choćby obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Była zawiedziona. Ignacy zaczął domyślać się uczuć przyjaciela do arystokratki, pocieszała go jednak w tym Tobie myśl, iż: „Stach nie jest taki głupi”. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w wyjątkową opiekę, muszę więc przyznać, że od razu zaszumiało mi w głowie, a w wiele minut w przyszłości byłem kompletnie zapity. Minclowa też chodziła nie dobra. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie pokazywał się najlepiej. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Wokulski po raz pierwszy został z ukochaną de fakto sam na sam. Na pytanie, czy mimo tego, że nie powinno się do arystokracji, ma możliwość zabiegać o jej względy, nie odpowiedziała konkretnie. Rozdział VII, VIII, IX Pamiętnik starego subiekta. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Łodzi o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki traktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Oglądał reprodukcje malarstwa , a dodatkowo rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista. Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego propozycję pomimo uszu i obwieścił planowany wyjazd w interesach do Moskwy.
[10363] [10364] [10365] [10366] [10367] [10368] [10369] [10370] [10371] [10372] [10373] [10374] [10375] [10376] [10377] [10378] [10379] [10380] [10381] [10382] [10383] [10384] [10385] [10386] [10387] [10388] [10389] [10390] [10391] [10392] [10393] [10394] [10395] [10396] [10397] [10398] [10399] [10400] [10401] [10402] [10403] [10404] [10405] [10406] [10407] [10408] [10409] [10410] [10411] [10412] [10413] [10414] [10415] [10416] [10417]