3544 Kasia

Lalka dla odważnych

W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Przez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po współcześnie dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego naprzeciw domu. Nigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków. Gdzież prawda?. Ciotka była praczką, a ojciec, chcąc wykorzystać maksymalnie czas, zajmował się klejeniem kopert. Pan Domański proponował zabranie chłopca do swoich biur (na stanowisko pomocnika woźnego). O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mama starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, inni ludzie przestali ich zapraszać, a nawet odwiedzać. Zresztą, mój Boże, któż nam broni mieć na dnie duszy jakiś ideał, o którym myśl osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zapewnić, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie powinno się do najgorszych. Izabela przypomniała sobie, iż poznała „tego kupca” kilka dni temu w sklepie. Wraz z familią żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a w tym momencie nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Gdy już nalazł się w kaplicy, podszedł do panny Łęckiej i hrabiny Karolowej, kwestujących na rzecz ochronki sierot, i złożył na ich tacy ofiarę w postaci rulonu imperiałów wartości sztuki złota. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej.

W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Miał za duże plany powiązane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił własne powodzenie w miłości. Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie osób. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni. Natychmiast udała się do ojca, również zdziwionego tą informacją, i w kilka chwil oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty. - Więc nawet jedna osoba?. - Ja - odpowiedział jakiś niemal obcy mi głos. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i ma na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. W tym okresie wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Zaproponował Stanisławowi wejście w korporację i sfinansowanie dalszych badań nad jego obecnym wynalazkiem. Przez naszą firmętępne dni Wokulski dużo pracował. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak realnie kocha tego drugiego. Zdenerwowała się natomiast zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu poprzez nią Stanisława. Po powrocie do lokalu mieszkalnego bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania.

[3489] [3490] [3491] [3492] [3493] [3494] [3495] [3496] [3497] [3498] [3499] [3500] [3501] [3502] [3503] [3504] [3505] [3506] [3507] [3508] [3509] [3510] [3511] [3512] [3513] [3514] [3515] [3516] [3517] [3518] [3519] [3520] [3521] [3522] [3523] [3524] [3525] [3526] [3527] [3528] [3529] [3530] [3531] [3532] [3533] [3534] [3535] [3536] [3537] [3538] [3539] [3540] [3541] [3542] [3543]