25774 Karową

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany poprzez nikogo, wyć z bólu jak pies.. Zamykając się w świecie luksusu i zachcianek, nie znała prawdziwych realiów życia: „Dla niej nie istniały pory roku, jedynie wiekuista wiosna, pełna łagodnego światła, żywych kwiatów i woni. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez pełne miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. Oni potrafią łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, dosłownie – cierpliwie czekać.. Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył zdobyć fortunę na wojnie z Bułgarią, pomimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, bez przerwy bił się z dręczącymi go myślami. Sfinalizowanie transakcji przerwało pojawienie się barona Krzeszowskiego, męża podirytowanej kobiety. Mężczyzna po zakupie wielu produktów nakazał odesłanie ich do mieszkania. Spacerował, a w okamgnieniu dostrzegł Łęcką z ojcem i hrabiną.

Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. A dodatkowo hrabina odradzała młodszej krewnej wypad do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Mężczyźni uzgodnili ostatnie uwarunkowania kredyty i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w priorytetową opiekę, muszę więc przyznać, że w tym samym momencie zaszumiało mi w głowie, a w kilka minut w przyszłości byłem kompletnie zapity. - Ja - odpowiedział jakiś niemal obcy mi głos. Poprzez zaborczość i zazdrość posunęła się wręcz do śledzenia, choćby Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na prawie każde jej skinienie. Wówczas subiekt zaproponował mu wyjście do teatru, na co młodszy przyjaciel po pewnym czasie przystał: „Poszedł do teatru i. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, ażeby zajął się kamienicą zakupioną od Łęckich. Miała na pomysłu studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Z powodu tych chorych myśli coraz w większości wypadków smutki topił w alkoholu. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas oczekiwania na konie. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. To spowodowało, że nienawidząca ją za rzekomy romans z baronem Krzeszowska, przy pomocy Maruszewicza, posądziła kobietę o kradzież lalki po zmarłym dziecku. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze sprzedaży klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona).

[25719] [25720] [25721] [25722] [25723] [25724] [25725] [25726] [25727] [25728] [25729] [25730] [25731] [25732] [25733] [25734] [25735] [25736] [25737] [25738] [25739] [25740] [25741] [25742] [25743] [25744] [25745] [25746] [25747] [25748] [25749] [25750] [25751] [25752] [25753] [25754] [25755] [25756] [25757] [25758] [25759] [25760] [25761] [25762] [25763] [25764] [25765] [25766] [25767] [25768] [25769] [25770] [25771] [25772] [25773]