Lalka dla odważnych
Wracali mniej więcej czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. wszystko pamiętaj…”. Wówczas to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych towarów. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Zrobił wówczas na niej złe złudzenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie. Doszła do wniosku, że mężczyzna ją osacza i że próbuje wkraść się, poprzez planowane z nią małżeństwo, do sfery arystokracji. Co mnie to wreszcie obchodzi; gnijcie sobie w spokoju! Uświadomił sobie, że po rocznej tęsknocie, o której jego ukochana nie miała pojęcia oraz dodatkowo po zdarzeniu, którego był przed momentem uczestnikiem, nie czuł już do niej prawdopodobnie nic ponad obojętność: „No, przenigdy bym nie przypuszczał, że mogą istnieć tak cudowne kuracje.. Przez całą tę scenę małżeństwo nie zamieniło ze sobą ani słowa. Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a oprócz tego krążących po kościele osób, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Obecny na spotkaniu pan Łęcki, gorący zwolennik poczynań Stanisława, przedstawił mu młodzieńca ze swego rodu, Juliana Ochockiego. Na te wyrazu mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Poznał dżokeja i obiecał mu sowite wynagrodzenie za wygraną. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu.
Następnego dnia bohater odebrał dwa listy: jeden od pani Meliton, donoszący, jak zwykle, o planach panny Łęckiej, a drugi od adwokata, zapraszającego go do siebie. Licytacja miała się rozpocząć za godzinę, zatem poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnych wywodów i rozważań Żydów na temat licytacji. W trakcie rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, więc Ignacy opuścił pokój. Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Kiper cieszył się, że choć jeden subiekt byłby uczony. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. Nareszcie przyszedł - w cudzej odzieży, zmizerowany, ale z zadartą głową. Minclowa bardzo kochała męża, oprócz swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Miała na koncepcji studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Odnawiał dla niej swój lokal mieszkalny, skupywał zagraniczne meble, a dosłownie sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Dlatego także zaaranżowała spotkaniepod swoim dachem. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Szuman wygłosił także pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał inwestycyjne zdolności Żydów). Fakt przyjęcia oświadczyn przez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia dobra innym”. .
[2874] [2875] [2876] [2877] [2878] [2879] [2880] [2881] [2882] [2883] [2884] [2885] [2886] [2887] [2888] [2889] [2890] [2891] [2892] [2893] [2894] [2895] [2896] [2897] [2898] [2899] [2900] [2901] [2902] [2903] [2904] [2905] [2906] [2907] [2908] [2909] [2910] [2911] [2912] [2913] [2914] [2915] [2916] [2917] [2918] [2919] [2920] [2921] [2922] [2923] [2924] [2925] [2926] [2927] [2928]