Lalka dla odważnych
Byli pomiędzy nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski oraz dodatkowo radca Węgrowicz. Snuli domysły, dlaczego porzucił sklep (na szczęście dobrze prosperujący pod opieką i zarządem przyjaciela „tego wariata” – Ignacego Rzeckiego) i wyjechał na wojnę turecką, biorąc gotówkę po zmarłej żonie. Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wówczas nieco ponad dwadzieścia lat. wszystko pamiętaj…”.Rzecki oddawał się wspomnieniom swej pierwszej pracy: „Wstawałem rano o piątej, myłem się i zamiatałem sklep. niemal co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad.”. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w większości przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Obaj mężczyźni udali się w kierunku Łazienek. Wyczyny Stanisława cały czas ją zaskakiwały. Rano w sklepie pan Ignacy, który 1-wszy raz zaspał (po zaprezentowaniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego właściciela kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec ma możliwość zawsze odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł.
W pamięci utkwił mu wyjątkowo pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, 1-wszy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszystkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska dobra po dziadku). nikt?.. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie ilustrował się najlepiej. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego posiadacza. Okazało się, że Starski to tonący w długach bankrut, widzący jedyne wybawienie w bogatej narzeczonej. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Łodzi o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki traktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Udało mu się wręcz nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom oraz o tym, że wszyscy śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Rozdział XI W jaki sposób zaczynają się otwierać oczy. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, aby uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Co ciekawe, dopiero wówczas wydał się Izabeli godny zainteresowania. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, cały czas bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą.
[52101] [52102] [52103] [52104] [52105] [52106] [52107] [52108] [52109] [52110] [52111] [52112] [52113] [52114] [52115] [52116] [52117] [52118] [52119] [52120] [52121] [52122] [52123] [52124] [52125] [52126] [52127] [52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155]