Lalka dla odważnych
Poświęcał również siły na edukację jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a również wpoił mu musztrę. Pan Domański proponował zabranie chłopca do własnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś.. Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z państwie nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani wręcz iskry oczekiwań. Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a w razie naszej śmierci nawet bez zwracania pożyczki” , a dodatkowo informowała, że Wokulski ofiarował jej tysiąc rubli na ochronkę dla dzieci. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. Przez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie niemalże że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Choć przenigdy nie powiedział bezpośrednio, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Miał zbyt ogromne plany powiązane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił własne powodzenie w miłości. Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie ludzi. Łęcka zapytała o detale spółki, do której wszedł jej ojciec. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na myśl rozwiązania sytuacji.
Rzecki w teatrze zauważył także Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną podczas gry Rossiego. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (także z mecenasem). Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. - Więc nawet jedna osoba?. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na indywidualne oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu tylko tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Gdy wszyscy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Choćby Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to jednak na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednak nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). Zaczął szantażować byłego szefa, iż o ile zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił sposób traktowania Marianny. Po propozycji posiadacza lokalu, odstąpił mężczyźnie spersonalizowane lokal mieszkalny.
[38468] [38469] [38470] [38471] [38472] [38473] [38474] [38475] [38476] [38477] [38478] [38479] [38480] [38481] [38482] [38483] [38484] [38485] [38486] [38487] [38488] [38489] [38490] [38491] [38492] [38493] [38494] [38495] [38496] [38497] [38498] [38499] [38500] [38501] [38502] [38503] [38504] [38505] [38506] [38507] [38508] [38509] [38510] [38511] [38512] [38513] [38514] [38515] [38516] [38517] [38518] [38519] [38520] [38521] [38522]