880 Janie

Lalka dla odważnych

W sklepie prócz starego subiekta pracowało jeszcze trzech mężczyzn. Pan Domański proponował zabranie chłopca do prywatnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Rozdział V Demokratyzacja pana i marzenia panny z towarzystwaTomasz Łęcki zajmował wielkie ośmiopokojowe dom w ładnej kamienicy. Łęcka uświadomiła sobie, iż w każdej sytuacji wzbudzali w niej odrazę Ci żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. Wokulski dał mu dziesięć rubli i powiedział, że od jutra posiada przyjść do niego do pracy przy przewozach. Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Był przyrodnikiem, chemikiem , a oprócz tego wynalazcą pasjonatem, zakochanym w własnych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Drugim tematem, o którym czytał Wokulski, była klacz Krzeszowskich, którą baronowa odkupiła od męża i wystawiła do wyścigu. Pojedynek został ustalony. Pisała o przekształceniu, która w niej zaszła, prosząc o pomoc w rozpoczęciu życia na własny rachunek. Licytacja miała się zacząć za godzinę, zatem poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnych wywodów i rozważań Żydów na zagadnienie licytacji. Po tym zapewnieniu goście dłużnika wyszli.

Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) nie dobra miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. Młodzieniec coraz później wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choć biedak chował się przed nią na całe dnie.. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i posiada na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. W efekcie nikt nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu też, ponieważ był eks-subiektem”. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Poza tym dowiedział się, że przecieka dach oraz, że żadna osoba nie wywozi śmieci. Chciał kupić statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Musiał przejąć obowiązki Suzina, który wyjechał w celu załatwienia pozostałych interesów, radząc poprzednio przyjacielowi, ażeby nie zawracał sobie głowy Łęcką, ponieważ był kupcem z dużą sumą kasy (zwróciły mu się wydatki poniesione przedtem w Katowicach). Rozdział III Człowiek szczęśliwy z miłości. Rozdział V Pod jednym dachem. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu tylko tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Zaprosił do siebie Ochockiego, opowiadając o wynalazku widzianym w Paryżu, który zaskoczy każdego. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a oprócz tego relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz dodatkowo kłócącą się z nimi baronową. żeby podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami, złożył wizytę doktorowi Szumanowi, którego zastał nad rachunkami sklepu kupionego poprzez Szlangbauma. Ta rozmowa dostarczyła Stanisławowi energii.

[825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874] [875] [876] [877] [878] [879]