1364 Izabela

Lalka dla odważnych

. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w większości marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Rozdział III Pamiętnik starego subiekta Ojciec Rzeckiego w młodości był żołnierzem, a na starość pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć kilku pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”. Zresztą, mój Boże, któż nam broni mieć na dnie duszy jakiś ideał, o którym myśl osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zapewnić, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie należy do najgorszych. Poszła się położyć, ponieważ nie mogła już wysłuchiwać samych pochwał na temat Wokulskiego." Zapłać temu panu!. Zrobiła na nim szczególne złudzenie. Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Bydgoszczy, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, posiada zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej. Wrócił do domu, w którym zastał czekającego Maruszewicza. Jego klacz wygrała, a zarobione na zakładach trzysta rubli złożył na ręce hrabiny Karolowej na rzecz ochronki. Rozmawiali o etykiecie: Stanisław wygłosił opinię, iż nie pragnie być niewolnikiem zasad, gdyż widział towarzystwo, gdzie o nich zapominano.

Po opuszczeniu towarzystwa poprzez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Choćby Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, niemniej jednak nie przez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Zaniósł jednak korespondencję. W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki metodę, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć %, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści 5. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle wyłącznie mając przytomności, aby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. Mamunia lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Po powrocie do hotelu zastał w salonie przyjęć paru interesantów i pakiet listów. W czasie obiadu bohater zauważył zalotne spojrzenia narzeczonej barona – Eweliny - w stronę Starskiego. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „może tak, ma możliwość nie”. Rozdział XIII Czas ucieka, wieczność pozostaje. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką.

[1309] [1310] [1311] [1312] [1313] [1314] [1315] [1316] [1317] [1318] [1319] [1320] [1321] [1322] [1323] [1324] [1325] [1326] [1327] [1328] [1329] [1330] [1331] [1332] [1333] [1334] [1335] [1336] [1337] [1338] [1339] [1340] [1341] [1342] [1343] [1344] [1345] [1346] [1347] [1348] [1349] [1350] [1351] [1352] [1353] [1354] [1355] [1356] [1357] [1358] [1359] [1360] [1361] [1362] [1363]