Lalka dla odważnych
Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego naprzeciwko mieszkania. Przeglądał produkty w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy i tym podobne przedmioty), żeby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu.. Coraz w większości sytuacji spotykał we snach zielone pola i ciemne bory, po których błąkałby się, przypominając sobie młode czasy. Pan Domański proponował zabranie chłopca do własnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Po niedługim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową. Podkreślił, iż wszystko robił uczciwie i że jego pieniądze nie są naznaczone oszustwem: „- Nie bój się - ciągnął Wokulski. W pewnej chwili Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne mieszkanie, zostanie zlicytowana.. Rozdział X Pamiętnik starego subiekta. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w ogromnej liczbie przypadków przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Pan Ignacy otrzymał od Stacha lokal mieszkalny przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone przez lata poprzez subiekta bibeloty związane z francuskim rodem cesarskim. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to na 100% wkradłby się w łaski Izabeli.
Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. Rozdział XV W jaki sposób duszę ludzką szarpie namiętność, a w jaki rozsądek. Opowiedziała o liście, który przysłał jej Krzeszowski i szacunku, z jakim wyraża się o jej gościu baron. Krzeszowska z kolei, gotowa zapłacić cenę siedemdziesięciu tysięcy, była stale przebijana przez Żyda Szlangbauma, który w efekcie nabył budynek za dziewięćdziesiąt tysięcy. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera.. Przestał zaglądać do książek, w ogromnej liczbie przypadków nie wracał na noc: „Swój balon z wiatrakiem rzucił w kąt, gdzie go niebawem zasnuła pajęczyna; butlę do robienia gazów oddał stróżowi na wodę, do książek wręcz nie zaglądał”. Tak też uczynił. W przypływie myśli na zagadnienie Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Z powodu tych chorych koncepcji coraz w wielu sytuacjach smutki topił w alkoholu. Z nierzadko przyzwyczaił się do tego „dziwnego” miasta, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca oraz do teatru, kawiarni, muzeów. Spotkaniez uczonym, który miał opinię szarlatana oraz nawiedzonego szaleńca, w Wokulskim wywołało decyzję wyboru nowej drogi życiowej – chciał służyć ludzkości oraz zdobyć sławę. Wokulski po raz pierwszy został z ukochaną rzeczywiście sam na sam. Wokulski z przyjemnością skorzystał z propozycji, zarezerwował wręcz wagon salonowy, lecz jego szczęście popsuł dołączający do wycieczki Kazio Starski (jechał przez Karków do Wiednia). Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji.
[820] [821] [822] [823] [824] [825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874]