Lalka dla odważnych
Inni ludzie zastanawiali się nad: „pokojem san-stefańskim, wyborem nowego papieża albo szansami europejskiej wojny”. Sklepem pod nieobecność nowego właściciela zarządzał Rzecki: „Ani jednakże ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani dosłownie ustalona reputacja sklepu ma możliwość nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik korporacji, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Tego dnia 1-szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany. Wracali mniej więcej czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Lubił czasem wystawiać na stół sklepowe zabawki, by po nakręceniu ich wszystkich równocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa. Prócz Ignacego pracowało tam dwóch krewnych posiadacza: trzydziestokilkuletni Franc Mincel („dostawał” od starego za palenie fajki w sklepie) , a dodatkowo Jan Mincel (ten z kolei obrywał za podkradanie kolorowego papieru, na którym pisał miłosne liściki do kobiet). Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, nawet śmieję się i jestem wesół, a mimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę. W pewnym okresie Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne lokal mieszkalny, zostanie zlicytowana. Nie zapomniał także o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt.. Czuł wyłącznie, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. Wokulski zaproponował jej przekształcenie „pracy” (utrzymywała się nierządu) i żeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka oraz dodatkowo pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył w późniejszym czasie w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Dosłownie pan Mraczewski odnalazł dla siebie miejsce w Moskwie – przywozi bowiem z Petersburga nowe idee, głoszące bezpodstawność bogactwa arystokratycznej warstwy społeczeństwa.
Choć przenigdy nie powiedział bezpośrednio, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Wokulski uświadomił sobie, że widział go przedtem w towarzystwie Izabeli. Obaj mężczyźni udali się w kierunku Łazienek. Po wejściu do domu bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Wydedukował sobie, że Wokulski ze 100% pewnością nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu pieniędzy w złym interesie. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak przeważnie, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Poprzez zaborczość i zazdrość posunęła się dosłownie do śledzenia, choć Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na każde jej skinienie. Stach i po tym nieszczęściu milczał, niemniej jednak osowiał jeszcze bardziej. Dziś w majątku przebywała jego narzeczona, Julian Ochocki, Kazimierz Starski (zalecający się do wdowy Wąsowskiej, właścicielki ogromnego majątku), a odwiedzał go w bardzo wielu sytuacjach pan Łęcki z córką. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. Dzięki temu wszystko wyjaśniło się na korzyść pani Stawskiej. W tym czasie wykonał kilka dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi. Baronowa, której powierzył misję odszukania Ludwika Stawskiego donosiła, iż mężczyznanie żyje.Podjął ostateczną decyzję rezygnacji z prowadzenia korporacji do handlu ze Wschodem (pomimo starań i próśb księcia, był nieugięty w swym postanowieniu, a kierownictwo powierzył Szlangbaumowi i Szumanowi, co spowodowało, że książę też od niej odstąpił). Podczas wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on 1-wszy ja „zbałamucił”). Mimo tak niekorzystnego obrotu wydarzeń, Rzecki nie przestawał wierzyć w politykę i niespodziewany powrót Stacha.
[56432] [56433] [56434] [56435] [56436] [56437] [56438] [56439] [56440] [56441] [56442] [56443] [56444] [56445] [56446] [56447] [56448] [56449] [56450] [56451] [56452] [56453] [56454] [56455] [56456] [56457] [56458] [56459] [56460] [56461] [56462] [56463] [56464] [56465] [56466] [56467] [56468] [56469] [56470] [56471] [56472] [56473] [56474] [56475] [56476] [56477] [56478] [56479] [56480] [56481] [56482] [56483] [56484] [56485] [56486]