Lalka dla odważnych
Sprzedał kalosze kontrahentowi, choć ten za bardzo ich nie potrzebował. Poświęcał również siły na wiedzę jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a także wpoił mu musztrę. Po paru miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. Po południu przychodzili klienci nie gorzej ubrani i bardziej zamożni. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś.. Pan Tomasz utrzymywał już wyłącznie kontakty z familią, a córka odwiedzała jedynie hrabinę Karolową. Dla niej nie istniała dosłownie siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się także, iż to w tym momencie Stanisław wykupił ich srebra , a oprócz tego jego weksle." Zapłać temu panu!. Dopiero później przyszło mu na pomysł, że on nigdzie i nigdy jej nie widział, niemniej jednak - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Odtąd niedużo pamiętał o sklepie i o indywidualnych książkach, lecz bez ustanku szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach lub na odczytach. Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył dostać fortunę na wojnie z Bułgarią, pomimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). Pomimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę.
Panie tak samo jak równieżnni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, zaraz dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli. Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się. Wokulski jednak, pomimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego miasta na wystawę - odmówił. Zobowiązała się spędzić lato ze swym rozmówcą na wsi. Łęcki poinformował, że lekarze zabronili mu wyjazdu do Paryża i zalecili udanie się na wieś. Mężczyznaten wmawiał synowi, by nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla.. Wyjechali na grzybobranie. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a ponadto relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz kłócącą się z nimi baronową. Losy kamienicy rozstrzygnęły się definitywnie, gdy Krzeszowska za sto tysięcy rubli odkupiła ją od Wokulskiego (poprzednio próbowała zaniżyć cenę budynku, przysyłając najpierw listy z groźbami i pomówieniami, a w końcu własnego adwokata). Malwersant pojawił się po paru dniach u Stanisława. Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił metodę traktowania Marianny. Julian oprócz tego nazwał pana Ignacego ostatnim romantykiem i obwieścił Wam nowinę o swoim planowanym wyjeździe do Paryża.
[28502] [28503] [28504] [28505] [28506] [28507] [28508] [28509] [28510] [28511] [28512] [28513] [28514] [28515] [28516] [28517] [28518] [28519] [28520] [28521] [28522] [28523] [28524] [28525] [28526] [28527] [28528] [28529] [28530] [28531] [28532] [28533] [28534] [28535] [28536] [28537] [28538] [28539] [28540] [28541] [28542] [28543] [28544] [28545] [28546] [28547] [28548] [28549] [28550] [28551] [28552] [28553] [28554] [28555] [28556]