Lalka dla odważnych
Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. wszystko pamiętaj…”. Po paru miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. Inni ludzie zgodzili się na tę propozycję, uradzając przy tym, iż ciotka poślubi pana Raczka. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał w chwili obecnej oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu osobistych funduszy: robił rachunki, odbierał towary… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Niemniej jednak gdym oderwał się od interesów, a nawet gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca. Dla niej nie istniała wręcz siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”." Zapłać temu panu!. Skierował osobiste kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Wokulski zaproponował jej edycję „pracy” (utrzymywała się nierządu) i by nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Gościem był także doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Pan Tomasz poprosił, by pierwszy zysk wypłacił mu z góry, a późniejszych żeby nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu. Po opuszczeniu towarzystwa przez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu.
Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a ponadto jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli. W swej relacji nie zapomniał zaznaczyć pomocy Stanisława. Izabela dowiedziała się nowych treści o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, niemniej jednak miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji oraz na nieduży kapitał pana Tomasza. Adresatka listu była wstrząśnięta jego tekstem. Mężczyznaten wmawiał synowi, aby nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy... Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, zatem poszedł do mieszkania rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. żeby spełnić prośbę przyjaciela i odszukać zaginionego męża kobiety, pojechał do poznanej baronowej, niegdyś interesantki w sprawie kredyty i zlecił jej odszukanie Stawskiego (płacąc cztery tysiące franków). Współcześnie w majątku przebywała jego narzeczona, Julian Ochocki, Kazimierz Starski (zalecający się do wdowy Wąsowskiej, właścicielki ogromnego majątku), a odwiedzał go w większości sytuacji pan Łęcki z córką. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku. Ta bolesna wiadomość sprawił, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Nie zainteresował go dosłownie fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników.Z migawkowych i urywkowych zapisów starego subiekta dowiadujemy się o śmierci Ludwika Napoleona w Afryce w 1873 roku, o wyjeździe do Astrachania jego ulubionego subiekta – Lisieckiego, o narastaniu wrogich nastrojów do przejmujących polski handel Żydów oraz o pogarszającym się stanie zdrowia i przygnębieniu autora pamiętnika. Na pytanie Szumana, kto zostanie w Katowicach, jednogłośnie odpowiedzieli: Henryk Szlangbaum, żydowski lichwiarz, i Maruszewicz, polski malwersant.
[42473] [42474] [42475] [42476] [42477] [42478] [42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522] [42523] [42524] [42525] [42526] [42527]