42523 Geista

Lalka dla odważnych

Rozpoczął się codzienny ruch w sklepie. Jak nietrudno się domyślić, cel ich wizyt był w każdym momencie taki sam – nieustanne rozmowy o wybitnym francuskim cesarzu. Około 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o pomoc w wyborze rękawiczek. Ma możliwość myślała o Apollinie?. Nie uzyskał jednakże od Wokulskiego odpowiedzi. Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego. Mimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka oraz pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył później w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Dosłownie pan Mraczewski odnalazł dla siebie miejsce w Moskwie – przywozi bowiem z Petersburga nowe idee, głoszące bezpodstawność bogactwa arystokratycznej warstwy społeczeństwa. Stanisław przystał na tę propozycję i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). Parę dni przed wyścigiem koni Stanisława odwiedził angielski hrabia, poznany na sesji handlowej w książęcym pałacu. Rozważała, ze gdyby posiadał dobra ziemskie, a nie był parweniuszem, wówczas ma możliwość i miałby u niej szanse. O trzynastej Wokulski udał się w odwiedziny do barona.

Po powrocie do lokalu mieszkalnego Wokulski zlecił Obermanowi nabycie na jutrzejsze przedstawienie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Rzecki zrozumiał wówczas, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, by wyłącznie się przypodobać Łęckiej. Wokulski dał przeczytać zafrapowanemu przyjacielowi list, w którym Izabela pisała, że muszą ładnie pożegnać Rossiego, dziękowała za wieńce dla artysty , a ponadto wyrażała radość, iż za tydzień wyjeżdżają wspólnie do Paryża. W trakcie rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, zatem Ignacy opuścił pokój. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. Z powodu tych chorych pomysłu coraz w ogromnej liczbie przypadków smutki topił w alkoholu. W tym okresie wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. Do Izabeli jednak żadne argumenty nie docierały, dla niej za każdym razem kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. Z kolei kluczowy bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław bez wątpienia porzuci wszystko by realizować się w badaniach naukowych. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Malwersant pojawił się po paru dniach u Stanisława. W tym okresie wykonał wiele dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał ostatnimi czasy.

[42468] [42469] [42470] [42471] [42472] [42473] [42474] [42475] [42476] [42477] [42478] [42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522]