Lalka dla odważnych
Mincel i S. Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!. W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Przez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po na dzień dzisiejszy dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Około trzynastej dzień w dzień Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. - No - dodał w okamgnieniu - miałem też szalone szczęście. prawie co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. To wszystko przypominało mu prywatne dzieciństwo i młodość, które upłynęły na ciężkiej pracy i nauce. Zdał sobie sprawę, jak dużo zawdzięczał pobytowi na Syberii. Uczuć prywatnych nie nazwałby miłością i generalnie nie był oczywisty, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku adekwatny wyraz. Wraz z familią żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a w tej chwili nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. Po wyjściu barona, Krzeszowska oznajmiła Wokulskiemu, iż był to jej mąż, z którym właśnie się rozwodzi. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie.
Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w korporację. Dopiero po powrocie do domu przypomniała sobie, że posiada ich odwiedzić Wokulski. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, ale nie poprzez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (też z mecenasem). Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w interes z Suzinem. W zgodzie chór natomiast osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należy nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. Spojrzałem. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. Z czasami przyzwyczaił się do tego „dziwnego” ośrodki miejskie, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a oprócz tego do teatru, kawiarni, muzeów. Po pożegnaniu i deklaracji Juliana o rychłych odwiedzinach, Wokulski wstąpił jeszcze po Węgiełka i razem udali się w kierunku ośrodki miejskie. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „może tak, może nie”. Niecne plotki doszły także do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Podzielił się ze swym dobroczyńcą pragnieniem ślubu z Marianną. żeby nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął wręcz udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Od Ochockiego dowiedział się z kolei o rozejściu barona Dalskiego z żoną Eweliną, czego przyczyną był jej romans z Kazimierzem (baron nawet pojedynkował się, niemniej jednak na szczęście żaden z nich nie zginał) , a dodatkowo o próbach obalenia testamentu prezesowej poprzez Starskiego, który uciekł za granicę ścigany przez wierzycieli. Mimo tak niekorzystnego obrotu wydarzeń, Rzecki nie przestawał wierzyć w politykę i niespodziewany powrót Stacha.
[23863] [23864] [23865] [23866] [23867] [23868] [23869] [23870] [23871] [23872] [23873] [23874] [23875] [23876] [23877] [23878] [23879] [23880] [23881] [23882] [23883] [23884] [23885] [23886] [23887] [23888] [23889] [23890] [23891] [23892] [23893] [23894] [23895] [23896] [23897] [23898] [23899] [23900] [23901] [23902] [23903] [23904] [23905] [23906] [23907] [23908] [23909] [23910] [23911] [23912] [23913] [23914] [23915] [23916] [23917]