24412 Franc

Lalka dla odważnych

Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na całe lato”. Wielokrotnie dosłownie w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" lub "Lewe ramię naprzód - marsz!. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Przeglądając księgę dłużników właściciel sklepu wyczytał, iż choć wspominany Tomasz Łęcki posiada dług wynoszący sto czterdzieści tysięcy rubli, to ostatnimi czasy jego córka Izabela powiększył go zakupem portmonetki.. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Co mnie to wreszcie obchodzi; gnijcie sobie w spokoju! Uświadomił sobie, że po rocznej tęsknocie, o której jego ukochana nie miała pojęcia oraz po zdarzeniu, którego był przed momentem uczestnikiem, nie czuł już do niej chyba nic ponad obojętność: „No, przenigdy bym nie przypuszczał, że mogą istnieć tak cudowne kuracje. Czuł tylko, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to niewątpliwie wkradłby się w łaski Izabeli. Pojedynek został ustalony. Po śnie, w którym Wokulski opiekował się jej domem, dbał o posag, postanowiła zaprosić go na obiad (by wykorzystać jego świetny charakter). Wokulski jednakże, pomimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego miasta na wystawę - odmówił. Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze.

Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. Stach i po tym nieszczęściu milczał, ale osowiał jeszcze bardziej. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. Wcześniej zapytał pana Klejna, wynajmującego tam mieszkanie, o drogę. Podczas podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, by przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. Wokulski zgodził się na tę ofertę. Po pożegnaniu i umówieniu się na godzinę szesnastą na sesję z kupcami, Suzin wyszedł, a Wokulskiego znowu dopadły omamy. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1szy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. W bohaterze coraz bardziej wzmagały się sugestie, co do trafności wyboru obiektu swych gorących uczuć. Szuman wygłosił również pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał finansowe zdolności Żydów). Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeżeli już zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Dodatkowo około dwunastu tysięcy rubli przeznaczył na gratyfikacje dla inkasentów, woźnych, parobków i furmanów, a Węgiełkowi wyprawił huczne wesele, dał kilkaset rubli w prezencie i trzymał do chrztu urodzoną w tym okresie czasu córeczkę furmana Wysokiego (ponieważ dano jej imię Izabela, złożył dla dziewczynki pięćset rubli jako posag). Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką.

[24357] [24358] [24359] [24360] [24361] [24362] [24363] [24364] [24365] [24366] [24367] [24368] [24369] [24370] [24371] [24372] [24373] [24374] [24375] [24376] [24377] [24378] [24379] [24380] [24381] [24382] [24383] [24384] [24385] [24386] [24387] [24388] [24389] [24390] [24391] [24392] [24393] [24394] [24395] [24396] [24397] [24398] [24399] [24400] [24401] [24402] [24403] [24404] [24405] [24406] [24407] [24408] [24409] [24410] [24411]