Lalka dla odważnych
Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!. Przenigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków. Przez kilka lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. W 1850 roku Franc został na miejscu (na Podwalu) z towarami kolonialnymi, a Jan z galanterią przeniósł się do sklepu na Krakowskie Przedmieście (którym w czasie akcji powieści kieruje Ignacy Rzecki)..”.”. Zaczął wypytywać Ignacego o elementy tej wizyty. Rozdział V Demokratyzacja pana i marzenia panny z towarzystwaTomasz Łęcki zajmował wielkie ośmiopokojowe lokal w ładnej kamienicy. Dla niej nie istniała dosłownie siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”. Zdał sobie sprawę, jak wiele zawdzięczał pobytowi na Syberii. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami.
Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który nadal ją zaskakiwał. Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, żeby o nic się nie martwiła (powiedział, ze ze 100% pewnością znajdą się chętni na korzystanie z ich krawieckich usług). Obserwujący oddalającą się parę, hrabina Karolowa i pan Tomasz, komentowali słabość kupca galanteryjnego do pięknej Izabeli. Rzecki zrozumiał wówczas, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, aby tylko się przypodobać Łęckiej. Stanisław jednakże wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne słowa subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Z zamieszania i prawdopodobnej awantury uratowało wszystkich przybycie Wokulskiego, który nakazał Żydom, ażeby o osiemnastej przyszli do niego i wtedy dostaną pieniądze. Milczenie. Przestał zaglądać do książek, w większości przypadków nie wracał na noc: „Swój balon z wiatrakiem rzucił w kąt, gdzie go niebawem zasnuła pajęczyna; butlę do robienia gazów oddał stróżowi na wodę, do książek dosłownie nie zaglądał”. Minclowa bardzo kochała męża, oprócz swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. W czasie pobytu w Paryżu ciągle towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Z czasami przyzwyczaił się do tego „dziwnego” aglomeracje, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca oraz do teatru, kawiarni, muzeów. Udało mu się dosłownie nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Do uszu Rzeckiego dochodziły liczne plotki o miejscu pobytu Wokulskiego.
[15938] [15939] [15940] [15941] [15942] [15943] [15944] [15945] [15946] [15947] [15948] [15949] [15950] [15951] [15952] [15953] [15954] [15955] [15956] [15957] [15958] [15959] [15960] [15961] [15962] [15963] [15964] [15965] [15966] [15967] [15968] [15969] [15970] [15971] [15972] [15973] [15974] [15975] [15976] [15977] [15978] [15979] [15980] [15981] [15982] [15983] [15984] [15985] [15986] [15987] [15988] [15989] [15990] [15991] [15992]