Lalka dla odważnych
Byli pośród nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski oraz radca Węgrowicz. Wracali około czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim.. Gdzież prawda?. Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Poświęcał też siły na wiedzę jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a także wpoił mu musztrę. Po incydencie z wybiciem sklepowej szyby, o który policja podejrzewała właściciela, Niemiec zaczął słabnąć, chudnąć. Rozmyślania przerwał mu nagły szmer dochodzący z sieni. jak mi Bóg miły!.. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie... Niemniej jednak kupiec - jest pariasem.
Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (nieustannie wytyka mu się jego pochodzenie). Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Zubożały arystokrata wrócił do lokalu powozem Wokulskiego i opowiedział córce o wyniku licytacji. Gdy do ojca Izabeli przyszli lekarze na konsylium, ona w przedpokoju czekała na wybawiciela ich rodziny z oburzoną miną. Łęcki poinformował, że lekarze zabronili mu wyjazdu do Paryża i zalecili udanie się na wieś. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był również dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (nawet kolejny złoty interes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, niemniej jednak na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Rozdział VI Lasy, ruiny i czary. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w sprzedaży kamienicy Łęckich. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a dodatkowo relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz dodatkowo kłócącą się z nimi baronową. Niecne plotki doszły także do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze sprzedaży klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Jakby tego było mało, zatroszczył się o finansową przyszłe miesiące pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Bez ustanku analizował imię „Izabela”: zamierzał wręcz kupić mały folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. Odwiedzali go liczni znajomi, a pomiędzy nich doktor Szuman (podczas jednej z wizyt nazwał Wokulskiego „polskim romantykiem”) oraz dodatkowo Julian Ochocki, egzekutor testamentu prezesowej, który doniósł panu Ignacemu o śmierci Łęckiego (o apopleksję zakończoną śmiercią przyprawiło go odesłanie marszałka przez swoją córkę) i w konsekwencji tego o wycofaniu się wszystkich adoratorów panny Izabeli.
[49391] [49392] [49393] [49394] [49395] [49396] [49397] [49398] [49399] [49400] [49401] [49402] [49403] [49404] [49405] [49406] [49407] [49408] [49409] [49410] [49411] [49412] [49413] [49414] [49415] [49416] [49417] [49418] [49419] [49420] [49421] [49422] [49423] [49424] [49425] [49426] [49427] [49428] [49429] [49430] [49431] [49432] [49433] [49434] [49435] [49436] [49437] [49438] [49439] [49440] [49441] [49442] [49443] [49444] [49445]