7694 Chyba

Lalka dla odważnych

Około trzynastej codziennie Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Wracali około czternastej, a wtedy na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Dosłownie w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, niemniej jednak jeszcze powinny zostały zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem.. wszystko pamiętaj…”. Franca zwykle sprowadzano do sklepu (…)”.. Gruba gra?.. Rozumiesz mnie, Stasiu?. Właściwie każdy, kto ich odwiedzał, zachwycał się subtelnością wystroju lokalu mieszkalnego: „Kto tu wszedł, miał swobodę ruchu; nie potrzebował lękać się, że mu coś zastąpi drogę lub że on coś zepsuje... Wraz z rodziną żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a aktualnie nie posiadają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie.

Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Głowę zaprzątała mu tylko jedna pomysł – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. Wokulski uświadomił sobie, że widział go przedtem w towarzystwie Izabeli. Stanisław natomiast wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne wyrazu subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. Wystraszona, przewidywała, że będzie ją chciał wyrzucić z mieszkania i prosiła o wstawiennictwo w sprawie niskiego czynszu. nikt?. W efekcie nawet jedna osoba nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu również, ponieważ był eks-subiektem”. Zaproponował Stanisławowi wejście w spółkę i sfinansowanie dalszych badań nad jego obecnym wynalazkiem. Już podczas drogi do majątku spotkał Ochockiego, próżniaka Starskiego z wdową Wąsowską, narzeczoną barona (był świadkiem bardzo czułego powitania narzeczeństwa) oraz dodatkowo rezolutną blondynkę Felicję Janowską. Rozdział V Pod jednym dachem. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Szczecinie o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki uznały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Losy kamienicy rozstrzygnęły się definitywnie, gdy Krzeszowska za sto tysięcy rubli odkupiła ją od Wokulskiego (uprzednio próbowała zaniżyć cenę budynku, przysyłając najpierw listy z groźbami i pomówieniami, a w końcu własnego adwokata). Dzięki temu wszystko wyjaśniło się na korzyść pani Stawskiej. Plany Rzeckiego jednak się nie spełniły: przypadkiem ujrzał Stacha spacerującego pod oknami pałacu księcia, tęsknie spoglądającego w jego okna. Nie krył własnego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego ofertę pomimo uszu i obwieścił planowany wypad w interesach do Moskwy.

[7639] [7640] [7641] [7642] [7643] [7644] [7645] [7646] [7647] [7648] [7649] [7650] [7651] [7652] [7653] [7654] [7655] [7656] [7657] [7658] [7659] [7660] [7661] [7662] [7663] [7664] [7665] [7666] [7667] [7668] [7669] [7670] [7671] [7672] [7673] [7674] [7675] [7676] [7677] [7678] [7679] [7680] [7681] [7682] [7683] [7684] [7685] [7686] [7687] [7688] [7689] [7690] [7691] [7692] [7693]