104 Byli

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Po południu przychodzili nabywcy lepiej ubrani i bardziej zamożni.. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z państwie nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani dosłownie iskry nadziei. Przeglądając księgę dłużników właściciel sklepu wyczytał, iż choćby wspominany Tomasz Łęcki posiada dług wynoszący sto czterdzieści tysięcy rubli, to jakiś czas temu jego córka Izabela powiększył go zakupem portmonetki. Nie patrzyła na scenę, która aktualnie skupiała uwagę wszystkich, ale gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie i na co. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. Podczas wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Do osobistej dyspozycji miał dosłownie powóz. Rozdział XI Stare marzenia i nowe znajomości. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, w trakcie którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w domu list od pani Meliton. Jego klacz wygrała, a zarobione na zakładach trzysta rubli złożył na ręce hrabiny Karolowej na rzecz ochronki. Wokulski za tę zniewagę , a dodatkowo za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach finansowych).

Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (priorytetowo wysokie) będzie otrzymywał co pół roku. Do spotkania jednakże nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy poprzez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (tak samo prawa się przedstawiała, jeśli chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór również chodzili na prezentowania). Nazajutrz Łęcki wysłał do bohatera list z prośbą, by przyszedł i uregulował jego długi u Żydów. Z zamieszania i prawdopodobnej awantury uratowało wszystkich przybycie Wokulskiego, który nakazał Żydom, żeby o osiemnastej przyszli do niego i wówczas dostaną pieniądze. Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) nie dobra miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. Na stacji spotkali doktora Szumana, który oznajmił, że bankrut i próżniak Starski będzie podróżował tym samym pociągiem. Po kilku dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu tylko tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Po przyjeździe do lasu piękna Wąsowska, świadoma uczuć Stanisława do Łęckiej, połączyła ich w parę w czasie wyszukiwania grzybów, a sama zniknęła z Kaziem za wzgórzem. żeby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze częściej przesiadywał u pięknej Heleny. Od tamtej chwili dziewczynka zapragnęła mieć podobną. Po namowach starszego przyjaciela, wieczór spędził w towarzystwie pani Stawskiej. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną eskapadę koleją w odwiedziny do chorej. Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi). Rozdział XVI Pamiętnik starego subiekta.

[49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103]