31905 Algierze

Lalka dla odważnych

Prawe okno przeznaczone dla galanterii zbytkownych mieściło zazwyczaj jakiś brąz, porcelanową wazę, całą zastawę buduarowego stolika, dokoła których ustawiały się albumy, lichtarze, portmonety, wachlarze, w towarzystwie lasek, parasoli i niezliczonej ilości drobnych a eleganckich przedmiotów. W 1850 roku Franc został na miejscu (na Podwalu) z towarami kolonialnymi, a Jan z galanterią przeniósł się do sklepu na Krakowskie Przedmieście (którym w czasie akcji powieści kieruje Ignacy Rzecki).. Gruba gra?.. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu. Dla niej nie istniała dosłownie siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”. Rozdział VII Gołąb wychodzi na spotkanie węża. Zdał sobie sprawę, ile zawdzięczał pobytowi na Syberii. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. Poprzez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie prawie że że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Rzecki, zmęczony wędrówką i przeżyciami ostatnich lat, odnalazł spokój w bezpiecznych i jednostajnych obowiązkach związanych z prowadzeniem sklepu. W drodze Ochocki opowiedział ciut o sobie. W pewnym czasie bohatera potrącił baron Krzeszowski.

Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Przed kilku laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą może aktualnie też… W chwili obecnej przyjechał do Warszawy na występy i choćby obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. W swej relacji nie zapomniał zaznaczyć pomocy Stanisława. Nie zaprzeczył, mówiąc również, że usuwa jej wszystkie przeszkody spod nóg. Rzecki pisał, że dwa tygodnie temu Stach nagle wyjechał do Paryża, a przed podróżą wezwał go do siebie i polecił, żeby już nie robił tajemnicy z faktu kupna kamienicy. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. Stach i po tym nieszczęściu milczał, niemniej jednak osowiał jeszcze bardziej. Odnawiał dla niej swój mieszkanie, skupywał zagraniczne meble, a dosłownie sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Do Izabeli natomiast żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdej chwili kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Wyjechali na grzybobranie. Zaczęła czynić mu oczywiste nadzieje. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom oraz dodatkowo o tym, że wszyscy ludzie śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Nie krył własnego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania.

[31850] [31851] [31852] [31853] [31854] [31855] [31856] [31857] [31858] [31859] [31860] [31861] [31862] [31863] [31864] [31865] [31866] [31867] [31868] [31869] [31870] [31871] [31872] [31873] [31874] [31875] [31876] [31877] [31878] [31879] [31880] [31881] [31882] [31883] [31884] [31885] [31886] [31887] [31888] [31889] [31890] [31891] [31892] [31893] [31894] [31895] [31896] [31897] [31898] [31899] [31900] [31901] [31902] [31903] [31904]